20160630

Silikonowa myjka do twarzy peelingująco masująca

autor:  Pudlo Manka


Jak ja uwielbiam takie gadżety! Kiedyś używałam szczoteczki do mycia buzi, ale na dłuższą metę nie działała korzystnie na stan mojej skóry :P. Po za tym jej czyszczenie nie było wcale takie szybkie i przyjemne - jak w przypadku tego oto silikonowego cuda! 

Z tego co widzę tego typu myjki podbijają ostatnio internet - są małe, zgrabne, poręczne i przede wszystkim działają tak jak trzeba. Utrzymanie ich w czystości tak jak wspomniałam wcześniej, jest banalnie proste - wystarczy zalać ją bardzo gorącą wodą z odrobiną np. żelu do mycia buzi i po sprawie. Przechowywanie również nie stanowi problemu, dzięki fajnej przyssawce możemy przyczepić ją gdzie tylko chcemy :). 

A jak działa? A no przede wszystkim dzięki niej i kropli mojego żelu do buzi wiem, że skóra twarzy jest dokładnie oczyszczona. Pięknie masuje i uelastycznia naskórek, a także oczyszcza pory i idealnie sprawdza się do peelingowania ust :). Okrężnymi ruchami masujemy twarz i wszystko dzieje się samo. Zaraz "po" cera jest przyjemna w dotyku, tak jakbyśmy sobie sprawiły nową skórę ;). Można używać ją nawet 2 razy dziennie, jednak ja robię to 3-4 razy w tygodniu wieczorem :).

Cena również zachęca do wypróbowania - zaczyna się od 4 zł a kończy maksymalnie na 15 zł. 

Używałyście? Polecacie?

20160628


Deni Carte - puder ryżowy

autor:  Pudlo Manka


Pamiętacie, jak pisałam Wam o transparentnym pudrze matującym z Yardley (klik)? Nie był zły, ale wciąż mi czegoś w nim brakowało... Skłamałabym gdybym napisała, że intensywnie szukałam czegoś innego - od tak po obejrzeniu filmiku RLM, która polecała z całego serca puder ryżowy z Paese zapragnęłam go i ja. Dotychczasowy puder mi się już po prostu znudził, i zabrałam się za testy. Jakie było moje zdziwienie! Na plus oczywiście... Puder ryżowy z Paese okazał się strzałem w dziesiątkę, nie zmieniał koloru fluidu, nawet po kilku godzinach, no i ten fajny mat. Płaski utrzymywał się jakieś 2-3 godzinki, później robił się taki bardziej glamour ;). Jedyne co może trochę odstraszyć to cena, bowiem to cacko kosztowało 40 zł, choć trzeba przyznać, że nie jest tak źle jeszcze... 

No, ale do brzegu! W moje ręce wpadła jeszcze NOWA wersja pudru ryżowego z Deni Carte, skąd duży nacisk na słowo "nowa"? A no stąd, że poprzednia wersja była nafaszerowana chemią z milionem parabenów na czele. Teraz jest pozbawiony zapachu, parabenów, alergenów, talku

Skład jest niemalże taki sam jak u droższego konkurenta -
Deni Carte: Dimethylimidazolidinone Rice Starch, Magnesium Stearate, Phenoxyethanol, Ethylhexylglycerin
Paese: ORYZASATIVA (RICE) POWDER, Magnesium Stearate, ParfumPhenoxyethanol, Ethylhexylglycerin,

Gramatura i działanie IDENTYCZNE! Różnica jest tylko w cenie, za Deni Carte zapłacimy prawie o połowę mniej (19,50 zł). Jestem mega zadowolona z tego pudru i już teraz wiem, że będzie mega wydajny - wystarczy odrobinka by zmatowić cerę na wiele godzin. Dlaczego szybciej się nie przekonałam do ryżu? Nie mam pojęcia :P. Teraz nie wyobrażam sobie porannego makijażu bez tego cuda. Brawo Deni Carte!


20160626


Look of the day

autor:  Pudlo Manka


Mój kochany Brunsiu jest takim agentem, że jak tylko widzi aparat od razu rzuca wszystko i za mną biegnie ;). No i jak na prawdziwego królewicza przystało, jak tylko prosi się go do zdjęcia (po kilkuminutowej wolce by zszedł z kadru), ten się obraża i wygląda jakby robił to wbrew własnej woli :P. Także żebyście sobie nie myśleli, że nie chciał ze mną zdjęcia! :D

Wracając do outfitu - dziś wybrałam dziurawe rurki, które coś czuję tego Lata będą moją ulubioną parą dżinsów :). Zakochałam się również w espadrylach z Sinsay i ccc - nie ma wygodniejszych butów!

Jak Wam się podoba? 

Bluzka - Sinsay - | Kardigan - sh - | Rurki - Reserved - Espadryle - Sinsay

20160623


Look of the day

autor:  Pudlo Manka


Jak ja kocham żaboty! Jak tylko zobaczyłam tą fantastyczną mgiełkę, wiedziałam, że będzie moja :D. Takie cieniutkie bluzki nie raz uratują sytuację w upalne dni, kiedy nie możemy sobie pozwolić na odkrytą górę. Do tego dobrze dobrany spód pozwoli wyglądać nam lekko, a przy tym elegancko i schludnie. Muszę zaopatrzyć się w więcej takich mgiełkowych perełek, bo o ile sięgam pamięcią w zawartość mojej szafy - nie mam ich zbyt wiele.

Jak Wam się podoba?

Mgiełka - Vinted - | Rurki - Reserved - | Torebka - sh - | Sandałki - Reserved

20160621


Lancome - La vie est belle

autor:  Pudlo Manka

Posiadanie tego zapachu w mojej kolekcji chodziło za mną naprawdę długo, zawsze wybierałam coś innego, a LVEB spychałam na późniejszy plan. Wszystko zapewne przez to, że znałam ten zapach i szukałam dalej "czegoś lepszego". Bez sensu. Przez taki tok myślenia nadziałam się kilka razy i żałowałam zakupu. Chyba się starzeję, bo perfumy coraz rzadziej kupuję w ciemno - kiedyś ZAWSZE robiłam sobie takie niespodzianki i trochę brakuje mi tego dreszczyku emocji :P.

Wracając do kultowego zapachu Lancome, to tu również żałuję, ale tylko tego, że tak długo odwlekałam kupno! Jestem nim oczarowana i mega pozytywnie zaskoczona jego przeogromną trwałością! Po 14 godzinach wciąż go czuję! Ma fajny ogon i co prawda po 10 godzinach słabnie, jednak wciąż jest wyczuwalny przez otoczenie. 

Nie rozumiem dlaczego ten zapach jest wrzucany do jednego worka z Armani Si - to kompletnie inna bajka! Absolutnie nie zgodzę się również z powiedzeniem, że jest to cukierkowy ulepek. Znam gorsze typu Escada, czy celebryckie zapachy typu Beyonce... LVEB przyjemnie słodki robi się dopiero po kilku godzinach, tuż po aplikacji jest wibrująco kwiatowy, za sprawą irysa i kusząco owocowy dzięki gruszce i czarnej porzeczce. Jest niezwykle elegancki i seksownie kobiecy. Ma w sobie coś dziwnego, charakterystycznego i tak nie pasującego do reszty, że aż pasuje :P. Chyba wiecie, co mam na myśli? :) Na samym końcu tak jak pisałam wcześniej robi się przyjemnie słodki za sprawą pralinek i wanilii. 

Plasuje się wysoko na mojej liście - ma wszystko to, czego szukam w zapachach. Buteleczka jakoś szczególnie mnie nie porwała - jest klasyczna i prosta. Nieco za ciężka i za duża, ale może dlatego, że mam największą pojemność? 

Mogę spokojnie polecić Wam ten zapach :).

20160619


Look of the day

autor:  Pudlo Manka


Niedziele potrafią być męczące... Wyobraźcie sobie, że jest to jedyny tak naprawdę wolny (choć nie zawsze) dzień, który czasem umęczy mnie bardziej niż intensywny tydzień pracy. Zatem dziś leniwy wpis bez sensownej treści :P. 

Zostawiam Was ze zdjęciami, a ja - kto wie, może odpalę sobie jakieś romansidło i udam się w błogi sen... :)

Sukienka - Reserved - | Buty - Allegro

20160616

Makaron pappardelle z sosem z niebieskiego sera pleśniowego

autor:  Pudlo Manka


Mam dla Was kolejny szybki, ale naprawdę smaczny przepis! Nie to, żebym nie umiała gotować, bo radzę sobie w kuchni świetnie, ale po pracy nie mam zbyt wiele czasu, dlatego decyduję się na szybki i prosty obiad. Wykwintne i czasochłonne przepisy opracowuję w weekendy i Wam również taką taktykę polecam - to niesamowite ułatwienie i zaoszczędzona dobra godzina dziennie tylko dla siebie! 

Uwielbiam smakowe makarony, które już same w sobie są pyszne - wystarczy odrobina dodatków i mamy syty i przede wszystkim pyszny posiłek.

Potrzebujemy (opcjonalnie, u mnie dla 2 osób z dokładką :) ):
  • ok 100-150 g makaronu Pappardelle (ja użyłam z suszonymi pomidorami)
  • 100 g sera z niebieską pleśnią 
  • 2-3 czubate łyżki kwaśnej śmietany 18% (im więcej śmietany tym konsystencja rzadsza, a smak delikatniejszy. Można również śmietanę zastąpić jogurtem greckim)
  • garstka pomidorków koktajlowych
  • garstka czarnych oliwek
  • garstka słonecznika i pestek dyni 
  • oliwa z oliwek
  • sól morska
Przygotowanie:
  1. Do garnka z wodą dodajemy odrobinę oliwy z oliwek, oraz sól morską. Gdy woda się zagotuje dodajemy makaron i gotujemy na małym ogniu od czasu do czasu mieszając, przez jakieś 10 minut. No chyba, że producent na opakowaniu zaleci inaczej :).
  2. Przekrawamy pomidorki na 4 części, a oliwki na 3. Prażymy ziarna na patelni.
  3. Do małego garnuszka dodajemy śmietanę/jogurt grecki i pokrojony/porozrywany ser pleśniowy. Gotujemy na małym ogniu często mieszając. W międzyczasie odcedzamy ugotowany makaron. Układamy na talerz, tak by na środku była spora dziura,  następnie wypełniamy ją sosem i dodajemy pokrojone dodatki, oraz uprażony słonecznik z dynią.
Smacznego!




20160612


Look of the day

autor:  Pudlo Manka


Niedzielę zaplanowałam bardzo ambitnie - chciałam się opalać :P. I oczywiście dziś Słońce nie wyszło zza chmur o_O. Odbiję to sobie, obiecuję! 

Tymczasem dziś prezentuję Wam look z Soboty, zdecydowałam się na mega kobiecą i romantyczną sukienkę, do której dodałam tylko zdobny naszyjnik. Koronka, piękny róż, no i moja ulubiona długość sukienki sprawiły, że czułam się baaardzo glamour.

Jak Wam się podoba?

P.S. POLSKA, BIAŁO-CZERWONI!!!!!

Sukienka - Miss Selfridge - | Naszyjnik - Mohito - | Buty, Okulary - Vinted -

20160609


Batiste suchy szampon dark & deep brown

autor:  Pudlo Manka


Jest to mój pierwszy suchy szampon, w związku z czym nie mam ani zbyt dużego doświadczenia, ani porównania ;). Skupię się jednak na konkretach - przede wszystkim zaintrygował mnie fakt, że ten szampon zostawia na włosach lekki kolor. Jako, że dojrzałam u siebie kilka srebrnych włosków, a wyrywać ich sumienia nie miałam postanowiłam spróbować... Odświeżenie i wyrównanie koloru włosów? Czemu nie! Zaznaczę, że jest to specyfik dla osób z czarnymi lub ciemno brązowymi włosami, u jaśniejszych Pań może się odznaczać i nie polecam :P.

Tuż po samej aplikacji doznałam pozytywnego szoku, jak to pięknie pachnie! Zapach utrzymuje się jeszcze przez kilka godzin, za co plus. Faktycznie włosy wyglądają już w kilka sekund na świeże i zyskują minimalnie na objętości - nie jest to może jakiś spektakularny efekt miliona włosów, ale w połączeniu z lekkim tapirowaniem i rozczesaniem efekt jest w pełni zadowalający. Nie zauważyłam, aby jakoś specjalnie mocno matowił mi włosów - Hegron żel w spreju, którego kiedyś używałam dopiero robił mat :P. 

Jestem naprawdę zadowolona z tego produktu - z całą pewnością kupię nową butlę. Do małych minusów mogę zaliczyć fakt, że nie będzie on jakoś mega wydajny. Aplikuję go naprawdę niewiele na włosy i używam 1-2 razy w tygodniu, a już ubyło chyba z połowę. Myślę, że spokojnie wystarczy na około 2 miesiące - czy to długo jak na suchy szampon używany regularnie? Nie mam pojęcia :). 

Używałyście suchych szamponów Batiste?

edit. 09.05.2017 r.
Szampon jest mega wydajny, z początku aplikowałam go na włosy w zbyt dużych ilościach ;). Wypróbowałam inny i z czystym sumieniem mogę napisać, że jest najlepszy na świecie.

20160607


DIY - jak zrobić własne perfumy

autor:  Pudlo Manka

źródło internet

Czy wiecie, że stworzenie własnego niepowtarzalnego zapachu nie jest wcale takie trudne i nieosiągalne? Wystarczą ulubione olejki eteryczne, oraz fajny nośnik - w moim przypadku wykorzystałam olej jojoba. Zapachy olejkowe będą niezwykle trwałe, ciepłe i otulające. Olej jojoba nie ma zapachu, nie jełczeje, dlatego zapachy stworzone na jego podstawie będą miały znacznie dłuższy termin przydatności. 

Do zrobienia swojego wymarzonego zapachu potrzebujemy zatem: minimum 3 olejków eterycznych jak najlepszej jakości, ja użyłam:
- piżmo 
- czerwona róża 
- wanilia
- i oczywiście olej jojoba.

Napiszę Wam szczerze, że poszłam po najmniejszej linii oporu i po prostu bez bawienia się w nuty głowy, serca, czy bazy. (tzn. wyszły one same w praniu), wybrałam te, które najbardziej lubię i je ze sobą połączyłam. Ważne, by podczas tworzenia zapisać sobie na kartce ilość dodawanych kropel olejków zapachowych, ponieważ jeśli zapach nam się spodoba, będzie go łatwiej w przyszłości odtworzyć. Ja oczywiście tego nie zrobiłam i za cholerę teraz nie mogę sobie przypomnieć jak to szło :P. W dużym przybliżeniu były to 2 duże łyżki stołowe oleju jojoba, 20 kropli wanilii, 15 kropli piżma i 12 kropli czerwonej róży. Wszystkie składniki dokładnie wymieszałam w szklanym atomizerze i nałożyłam na niego metalową przykrywkę zakrywającą mieszankę (możesz też użyć gotowy atomizer z ciemnego szkła). Całość odstawiłam w chłodne miejsce z dala od promieni słonecznych na około 2 tygodnie.  

Jak wiadomo piżmo i wanilia to najbardziej popularne nuty bazy, ze względu na swoją niezwykłą trwałość oczywiście... Zatem jak to wygląda w moim zapachu?
Na samym początku czuć przez małą chwilę piżmo - czyli u mnie jest ono nutą głowy, później czuję już tylko różę mieszaną z piżmem (przyznam szczerze, że jest to dość ciekawe połączenie!), ładnych kilka godzin, dla ścisłości ok 3-4 mamy zatem nutę serca. Nutą bazy jest słodka leniwa wanilia, która ujawnia się od czasu do czasu wychylając łepek, po około 4 godzinach wita mnie na dobre i spędza ze mną resztę czasu. Trwałość oceniam świetnie, około 9 godzin? Co prawda zapach jest bliżej skóry i wyczuwalny tylko przy bliskim zetknięciu - mam zatem swój intymny zapach! :P

Przed użyciem należy wstrząsnąć buteleczką i oczywiście jako, że jest to olejkowy zapach aplikujemy go poprzez roztarcie na nadgarstkach, szyi i za uszami. Nie polecam aplikowania jak standardowe perfumy, ponieważ narobimy sobie tłustych plam na ubraniach ;). Jestem bardzo zadowolona z efektu końcowego! :)

20160605


Look of the day

autor:  Pudlo Manka


Moje pierwsze spodenki w tym roku! :D Zdjęcia są nieco prześwietlone i przez to jestem biała. Bo chyba nie jestem taka blada? :P W każdym bądź razie dziś wzięłam się za to! Spędziłam kilka godzin na świeżym powietrzu w ładnym słoneczku, i co prawda nie jest to jeszcze czekoladka, ale taki średnio wypieczony kurczak :P.

Udanego wieczoru!

Bluzka - River Island - | Spodenki - Topshop - | Buty - Vinted - | Torebka - Marks & Spencer -

20160602

10 powodów, dla których warto pić
na czczo wodę z cytryną

autor:  Pudlo Manka


Odkąd tylko pamiętam nigdy nie jadłam śniadań - rano zawsze robiłam wszystko w biegu i najzwyczajniej w świecie, na tak ważny rytuał brakowało mi czasu :/. Postanowiłam to zmienić! Śniadanie jest najważniejszym posiłkiem w ciągu dnia i nie wolno go pomijać... ;) Od kilku tygodni co rano jem regularnie płatki owsiane z dodatkiem suszonej żurawiny lub jagód goji zalane mlekiem migdałowym, lub zwierzęcym. Ale do brzegu! Od kilkunastu tygodniu również piję wodę z cytryną na czczo i wiecie co? Nie wyobrażam sobie już innego poranka. 

Dzisiaj chciałabym przytoczyć Wam 10 powodów, dla których warto wprowadzić ten napój do swojej diety:
  1. Żadne kawy świata nie dadzą Ci takiego "kopa"! Serio, jestem rozbudzona w 15 mint! 
  2. Poprawia trawienie i pomaga w walce z zaparciami
  3. Oczyszcza wątrobę dzięki zwiększonej produkcji żółci, w ten sposób pozbywamy się również toksyn
  4. Pomaga rozcieńczyć kwas moczowy, który może prowadzić do poważnych bólów stawów spowodowanych dną moczanową
  5. Usprawnia pracę nerek i oczyszcza drogi moczowe
  6. Nie ma lepszego płynu nawadniającego nasz organizm, który pomoże usunąć nagromadzone przez noc toksyny.
  7. Cytryny są wysoce zasadowe, dzięki czemu IDEALNIE pomagają w odkwaszaniu organizmu. A jak wiadomo nowotwory nie rozwijają się w środowisku zasadowym. Postaram się napisać coś więcej na ten temat, ale w osobnym wpisie.
  8. Pomaga dostarczyć niezbędnych dla prawidłowego funkcjonowania organizmu elektrolitów takich jak potas, magnez i wapń.
  9. Oczyszcza krew i tętnice, ma również korzystny wpływ na elastyczność naczyń krwionośnych.
  10. Witamina C zmniejsza podatność na infekcje i wzmacnia odporność 
  11. Korzystnie wpływa również i na cerę, która przy regularnym piciu staje się promienna. Ma również właściwości odmładzające, ponieważ jest silnym przeciwutleniaczem i chroni przed wolnymi rodnikami!  
Wiem, miało być 10, ale jakoś tak wyszło w praniu ;). Zachęceni do regularnego picia? To teraz o tym, jak przyrządzić i pić.
Ja robię to w ten sposób: gotuję wodę w czajniku, wlewam ok 1/3 do szklanki i resztę uzupełniam wodą mineralną, następnie dodaję świeżo wyciśnięty sok z połówki cytryny. Ważne, by woda była ciepła, a sok bezpośrednio po wyciśnięciu wypity. Im dłużej będziemy zwlekali, tym więcej składników odżywczych ucieknie! Najlepiej jest również pić napój przez słomkę - wtedy nie ma tak bezpośredniego kontaktu ze szkliwem, ponieważ tylko ono nie do końca lubi się z cytryną. Zaraz "po" biorę łyk wody i tak jakby płuczę jamę ustną. Oczywiście pijemy na czczo, a za śniadanie zabieramy się po około 15-30 minutach.

Na zdrowie! :)