20171203


Tedowy Look of the day

autor:  Pudlo Manka


Moi kochani wiem, że ostatnio zaniedbuję bloga... Teraz mam dość ciężki czas, sprawy rodzinne, nowa praca, remont z przeprowadzką i do tego mój cudowny Ted, któremu staram się poświęcać każdą wolną chwilę. Mam nadzieję, że niedługo wszystko się unormuje i moja blogowa passa wróci. Jeszcze trochę cierpliwości < 3.

Chciałam dziś zrobić outfit - pierwszy od bardzo dawna, ale było tak przeraźliwie zimno, że nie dałam rady się rozebrać, chyba się starzeję ;). W efekcie strzeliłam sobie kilka zdjęć z moim celebrytą i zapewne nie zwrócicie uwagi na mnie, bo musicie przyznać, że on łamie serca i absolutnie mi to nie przeszkadza :D.


20171126


Nowości olejkowe do twarzy

autor:  Pudlo Manka


O postach z olejkami do twarzy było już wiele razy, przetestowałam (i wciąż testuję) "różnorodne różności" i nie wyobrażam sobie już, żeby przerzucić się na standardowe kremy na noc. 

Zacznijmy od Tamanu, tym razem zdecydowałam się na bio od etja, poprzednio miałam Nacomi i Paese (pisałam o tym tu). Ten jest tak samo dobry jak Paese i lepszy niż Nacomi. Nie będę rozpisywała się o ogólnych właściwościach, odsyłam Was do postu powyżej.

Ajurwedyjski olejek przeciwzmarszczkowy 
"Ajurwedyjski olejek przeciwzmarszczkowy jest idealnym rozwiązaniem dla dojrzałej, zmęczonej, suchej skóry. Dzięki zawartym ziołowym składnikom olejek nadaje skórze zdrowy wygląd oraz przywraca jej naturalny blask. Likwiduje przebarwienia oraz inne skazy skóry. Wykonany na bazie kilku olejów: sezamowego, migdałowego oraz oleju z wyciągiem z nasion marchwi oraz kiełków pszenicy. Wzbogacony jest również wyciągami z ziół, które od wieków słynną ze swego dobroczynnego wpływu na skórę.
Olej z nasion marchwi opóźnia efekty starzenia skóry, wygładza zmarszczki oraz nawilża ją. Chroni przed szkodliwymi promieniami słońca oraz zapobiega skórę przed przebarwieniami słonecznymi.
Olej z kiełków pszenicy zawiera witaminy A, E i D. Doskonale nawilża suchą skórę, wspiera jej regenerację. Pomaga wyeliminować blizny i inne problemy.
Manjistha wraz z kurkumą, sproszkowanym drewnem sandałowym i Brahmi także likwiduje plamy oraz przebarwienia. Na twarzy będzie można dostrzec widoczną poprawę. Blizny i inne znamiona będą stopniowo ustępować.
Olej migdałowy oraz rycynowy nawilżają suchą skórę." - Ma bardzo podobne działanie do Tamanu, jednak wg mnie silniej działa przeciwzmarszczkowo i ja stosuję go głównie pod oczy.

Olejek lawendowy "Naturalny olejek uzyskiwany z świeżych główek kwiatów lawendy lekarskiej. Przyspiesza gojenie się ran, podrażnień skóry i oparzeń, także tych słonecznych. Ma działanie bakteriobójcze i grzybobójcze. Zabija bakterie, które powodują infekcję skóry, równocześnie wygładza ją, zmniejsza zmarszczki i obniża nadprodukcję łoju." - Tu mam mieszane odczucia, głównie przez zapach i poniekąd konsystencję. Nie jest tłusty, łatwo się go nie rozprowadza do tego ma mega intensywny zapach lawendy. Kiedy wieczorem posmarowałam nim buzię, przy każdym oddechu czułam jego bardzo dużą intensywność i trochę mi to przeszkadzało. Być może za dużo go używałam, ale próbowałam wielokrotnie nawet znikome ilości i efekt zawsze był ten sam. Ale! bardzo szybko dzięki temu usypiam i o dziwo przesypiam całą noc, a rano czuję się wypoczęta - tak samo wygląda również moja skóra. 

Olejek ze słodkich migdałów "Olej ten zawiera głównie kwas olejowy i NNKT. Stosuje się go w oczyszczaniu i pielęgnacji cery podrażnionej, wrażliwej, cienkiej i dojrzalej. Ma wszechstronne zastosowanie, jest delikatny, lekki, praktycznie bez zapachu. Znakomity do masażu, pielęgnacji skóry." - Jeśli spodziewacie się słodkiego zapachu migdałów, to na bank się zawiedziecie ;) - czujemy tu taki olejowy zapach a naprawdę minimalnie (i dla wrażliwych nosów) jakiś tam delikatny posmak migdałów. Rewelacyjnie nawilża, lubię łączyć go np. z olejem kokosowym i stosować na całe ciało. 

Żel arnikowy "Zawarty w nim ekstrakt z arniki obkurcza drobne naczynka, zmniejsza ich widoczność, delikatnie chłodzi, działa kojąco i łagodząco. Żel arnikowy można również aplikować na części ciała, gdzie powstały mikrourazy, stłuczenia czy zasinienia. Żel przyspiesza regenerację i obkurczanie naczynek oraz wchłanianie siniaków np. po zwichnięciach, stłuczeniach. Dobrze się wchłania." - Raz w tygodniu robię sobie nim taką małą kurację wzmacniającą naczynka, zwłaszcza teraz, kiedy temperatury na zewnątrz spadają. 

Jeśli zdecydujesz się na pielęgnację twarzy olejkami, zwróć uwagę na skład i wybieraj produkty 100 %.

20171105


Nowości do włosów

autor:  Pudlo Manka

Kolejny raz trochę się na mojej głowie pozmieniało ;). Od 1,5 roku używałam szamponu Białego Jelenia (było o nim tu), ale zachciałam czegoś innego. Kobieca logika jest dość dziwna - jesteś zadowolona z jakiegoś produktu, ale zmieniasz go bo chcesz wypróbować coś nowego... ;) 

Padło na nowy szampon Elseve magiczna moc glinki, który (jak obiecuję producent) sprawia, że włosy u nasady nie będą się przetłuszczały, a końce zostaną nawilżone. Co mogę o nim napisać? Moje wrażenia są pozytywne, przerzuciłam się z szamponu bez silikonów i SLS - czyli zyskałam olbrzymie pienienie się (dałam za dużo szamponu z przyzwyczajenia :P) i efekt nawilżonych i "sypkich" włosów tuż po wysuszeniu. Czy te silikony są tak bardzo złe? Moim zdaniem mamy zarówno plusy jak i minusy stosowania ich w szamponach. Dobrym rozwiązaniem jest robienie peelingu skóry głowy Solą Epsom przed każdym użyciem - dzięki temu pozbędziemy się wszystkich zapychaczy (o soli poczytacie tu). Obmyśliłam więc chytry plan, że póki co będę nakładała silikony na włosy, bo naprawdę dają fajne efekty (krótkotrwałe oczywiście), a później i tak to zmyję ;). 

Kolejną nowością jest bardzo chwalona na wizażu, a w zasadzie najlepiej oceniana maska Fructis Oil Repair 3 Butter, która to wg producenta ma wzmacniać bardzo suche i zniszczone włosy. Co prawda nie mam ani bardzo suchych, ani bardzo zniszczonych herów, ale postanowiłam ją przetestować. Swoją drogą zawsze sięgam po takie maski, bo mam wrażenie, że wyśmienicie mi je odżywi :). Z tego co się orientuję ten produkt jeszcze do niedawna nie był dostępny w Polsce. Pamiętam, że jak naczytałam się tylu pozytywów w sieci, to bardzo chciałam dostać tą maskę. W sklepach stacjonarnych po prostu była nie do dostania, a na Allegro kosztowała - uwaga ponad 200 zł za 300 ml! Oczywiście zrezygnowałam i bardzo się cieszę, bo jakiś czas po tym weszła do Rossmanna i dorwałam ją za 11,99 zł ;). Różnica jest znacząca prawda? Zacznę od obłędnego zapachu, który na włosach jest wyczuwalny nawet po kilku dniach. Konsystencja jest bardzo gęsta i zbita - zupełnie inna niż u Kallosowych mazideł. Włoski faktycznie są odżywione i nawilżone, a w połączeniu z wyżej wymienionym szamponem daje naprawdę świetne efekty. Zobaczymy jak z przetłuszczaniem włosów, na tą chwilę nie zaobserwowałam, żeby coś tam się działo. Co ciekawe Fructisa możemy używać na 3 sposoby: jako maskę, odżywkę i balsam bez spłukiwania do włosów.
Minusem może okazać się cena, byłam przyzwyczajona do 1 kg maski Kallosa za 12 zł :P. W cenie regularnej kosztuje niecałe 18 zł.

Zmieniłam również puder do włosów na objętość - od lat stosowałam ten z Tafta (w 2012 roku pisałam o nim tu, swoją drogą możecie zobaczyć jak kiedyś wyglądałam :P). Uczucia mam mieszane, niby ten z got2be nie jest zły, ale wydaje mi się, że zielony był ciut lepszy.

Aktualnie mam olejek z kamelii również Fructis, ale do nich nie przywiązuję zbyt dużej wagi, praktycznie zawsze kupuję inny. Miałam kilka rodzai z Loreal, Marion, Gliss Kur, Fructis pomarańczowy i nie widzę dużej różnicy miedzy wszystkimi ;)

20171030


Ted #2

autor:  Pudlo Manka


Mój śliczny chłopczyk rośnie jak na drożdżach, stał się bardzo ciekawy świata i wszystko (i wszystkich) namiętnie obwąchuje. Zaczął się interesować tym, co jemy - a to już nie koniecznie dobrze, bo ludzkie jedzenie na bank spowoduje u niego alergię. Na każdym kroku musimy go pilnować, bo wyszukuje na własną "rękę" żarełka :P.

Dziś byłam świadkiem, jak pierwszy raz próbował podnieść nogę podczas siku :P. Wiem, odbiło mi na jego punkcie ;). Straaasznie się o niego martwię i każdą najmniejszą dolegliwość konsultuję z moim prywatnym weterynarzem google ;). I tak dowiedziałam się między innymi o tym, że młode szczenięta bardzo często mają czkawkę i o ile trwa chwilę wszystko jest ok ;).

20171026


Look of the day

autor:  Pudlo Manka


Znowu zaczęłam wielbić oversizowe rzeczy, no może nie tyle rzeczy co sukienki i tuniki. W końcu nikt mnie nie przekona do "wiszących" spodni, to kompletnie nie moja estetyka :P. Niemniej jednak w takim wydaniu lubię się najbardziej, być może działa tu też moja podświadomość - która nieubłaganie przypomina mi o tym, że nie mam już takiej formy jak Latem :P.

Zostawiam Was ze zdjęciami z przepięknym Jesiennym krajobrazem :).

 ***
P.S. Jeśli chcesz zobaczyć zdjęcie w lepszej jakości wystarczy na nie kliknąć - teraz są w tragicznej ;).


20171024


"Droga do Marynarza"

autor:  Pudlo Manka


W końcu zebrałam się żeby napisać Wam recenzję, o książce Kariny Kończewskiej "Droga do marynarza". 

Co tu dużo pisać?... Książka bardzo wzruszająca, zmusza do refleksji i zastanowienia się nad własnym życiem. Moi drodzy cieszmy się z tego, co było nam dane dostać od Boga. Nie zazdrośćmy, nie porównujmy się z innymi, nie myślmy, że ktoś ma lepiej. Pomyślmy za to o tym, że ktoś ma gorzej. Doceńmy to co mamy, cieszmy się z każdego dnia i łapmy go z całych sił. Szkoda życia na zazdrości, zawiści i intrygi...

Wracając do samej książki, to nie da jej się przeczytać inaczej niż jednym tchem. Karina po latach cierpień postanowiła opowiedzieć o wszystkim i dać nadzieję, nadzieję na to, że rak to nie wyrok śmierci. Warto walczyć do samego końca. Ten temat jest mi szczególnie bliski, ponieważ od ponad 2 lat zmagamy się z rakiem mojego kochanego dziadka... Wiem co znaczą długie godziny w szpitalach i widok bardzo cierpiącej bliskiej osoby. Doceniam każdą jedną chwilę spędzoną razem - mój dziadek jest wyjątkowym człowiekiem. Zawsze gdzie się pojawi potrafi chwycić za serce, nie mam pojęcia jak to robi, ale bije od niego dobro na kilometr :). Mam nadzieję, że będzie mi dane mieć go tu jak najdłużej. 

Kolejny raz wracając do książki - naprawdę warto ją przeczytać, na sercu robi się cieplej i przychodzi taka mała cicha nadzieja.

20171022


Ted

autor:  Pudlo Manka


Moi drodzy przedstawiam Wam Teda. Moja nieobecność była spowodowana tym, że absolutnie przepadłam.. Oszalałam na punkcie tego malca - jest fantastyczny, co prawda jest mega charakterny, ale robi to wszystko w tak słodki sposób, że nie mogę się na niego złościć. 

Kupno psa nie jest niczym dobrym, zdaję sobie z tego sprawę, że w kraju jest mnóstwo schronisk, mnóstwo biednych opuszczonych piesków... Nie planowałam kupna, po prostu w Niedzielę z czystej ciekawości zaczęłam przeglądać ogłoszenia na olx i trafiłam na zdjęcie tej kuleczki. Po prostu poczułam, że to jest mój pies i muszę po niego pojechać. W Środę już trzymałam go na rękach, pierwsze zdjęcie od lewej jest właśnie z tego dnia. Na miejscu nie zastanawiałam się ani chwili, nie sprawdzałam jak niektórzy czy "towar" jest w 100% sprawny i wolny od wad. Zapłaciłam i odjechaliśmy. Damy radę, choćby nie wiem jaka choroba nam się przytrafiła - pomyślałam, bo nie chodzi o lans na markowego psa tylko o to, że to jest MÓJ maluszek. 

Rasa chow chow jest bardzo wymagająca, pieski trzeba codziennie czesać, mają dużą tendencję do alergii (Tedi niestety też je ma), ropieją im oczka (walczymy z tym również) i cała masa innych przypadłości. Dlatego jeśli chcesz kupić psa tylko ze względu na wygląd - odradzam. 

Tedi jest bardzo uparty, charakterny i zawzięty. Chodzi swoimi ścieżkami, nie lubi jak mu ktoś mówi co ma robić ;). Uwielbia spędzać czas na dworze, ma niezwykle lekki sen (dosłownie wystarczy mały stukot) i kocha bawić się przed 24 ;). Nie znosi robić sobie zdjęć (ale to zmienimy :P) i kiedy ktoś chce wziąć go na ręce również protestuje. Jestem bardzo pozytywnie zaskoczona, że byliśmy w stanie przez 1 dzień nauczyć go załatwiania swoich potrzeb na dworze. Potrafi ustawić sobie starsze psy, warcząc i szczekając na nie potrafi wyegzekwować wszystko to, czego chce ;). Uwielbia jeździć samochodem i jest w nim aż nadto spokojny :). Z całą pewnością nie raz będzie tu gościem, bo mam na jego punkcie bzika :).

20171015


Look of the day

autor:  Pudlo Manka


Przychodzę z kolejnym nudnym zwyklakiem - wiem, już do obrzydzenia :P. Na swoje usprawiedliwienie mam tylko tyle, że aktualnie zawartość niemalże całej mojej szafy jest w kartonach i czeka na przeprowadzkę ;). 

Dziś miałam mega zwariowany dzień... Miała ukazać się recenzja książki, ale ostatecznie nie miałam czasu przysiąść nad postem i mamy na szybko outfit. Kolejny raz muszę się usprawiedliwić i napiszę tylko tyle - w Środę przychodzę z czymś zupełnie innym! Już nie mogę się doczekać < 3

20171009


Look of the day

autor:  Pudlo Manka


Jest już dość późno a ja: po pierwsze primo - jutro baaaardzo wcześnie wstaję, po drugie jestem już dość zmęczona. Więc... Pozwólcie, że bez zbędnego lania wody zostawię Was po prostu ze zdjęciami ;). Swoją drogą póki co nie będę zalewała Was outfitami, bo wszystkie rzeczy mam już spakowane do przeprowadzki, a do użytku codziennego zostawiłam tylko garstkę :P.

Kardigan - Reserved - | Bluzka - Mohito - | Spodnie - New Look - | Botki - Lasocki

20171004


Look of the day

autor:  Pudlo Manka


Dżins zagryzłam dżinsem, a żeby nie wiało nudą założyłam złote oxfordki ;).
Jak Wam się podoba?

 ***
P.S. Jeśli chcesz zobaczyć zdjęcie w lepszej jakości wystarczy na nie kliknąć - teraz są w tragicznej ;).

20171002


Catrice korektor pod oczy idealny

autor:  Pudlo Manka


Wiecie ile czasu szukałam korektora pod oczy idealnego - takiego, który nie będzie się ważył, rolował, który przykryje moje sińce i pozostanie na miejscu cały dzień? Tak długo, że myślałam, że takowy nie istnieje ;).

O Catrice Liquid camouflage pierwszy raz usłyszałam na jakimś vlogu na yt, pamiętam, że już wtedy czułam, że to będzie to. Niestety te korektory są tak pożądane, że nigdzie w sklepach stacjonarnych nie mogłam ich spotkać. W końcu zdecydowałam się na zakup na Allegro, o ile dobrze pamięta zapłaciłam za niego około 12 zł + kw. Wybrałam najjaśniejszy kolor nr 010 porcellain - gdzieś w internecie spotkałam się z opiniami, że jest on różowy i trochę sinawy. Faktycznie, na ręce może i tak, ale nałożony pod oczy stapia się ładnie z cerą i nie daje takiego efektu. Ba! kolor jest idealny - ciut jaśniejszy niż podkład, dzięki czemu daje fajny efekt rozjaśnienia. Co również mi się podoba to fakt, że pięknie zastyga po chwili i nie ma musu przypudrowania go. Krycie perfekcyjne, serio. Nigdy nie miałam tak kryjącego produktu, wystarczy mi jedna cieniutka warstwa, by wszystko zakryć. Aplikator świetny, mega precyzyjny i wygodny. Produkt trzyma się aż do demakijażu w idealnym stanie, być może dlatego, że jest to formuła wodoodporna. Małym minusem może być pojemność - 5 ml, to niezbyt dużo, ale za tak niską cenę to nie jest problem.

Zdecydowałam się również na Catrice Camouflage cream, mój odcień to też 010 ale Ivory. Ma zupełnie inny odcień niż ten płynny, bardziej żółty. Ta formuła jest znacznie cięższa i tu już jest mus przypudrowania go na koniec w celu dobrego utrwalenia. Krycie wg mnie takie samo, lub ciut mocniejsze. Aplikacja nie jest tak przyjemna jak w przypadku tego pierwszego i zdecydowanie mniej higieniczna :P. Nie znoszę dłubać palcami w produkcie ;). Jeśli jestem po nieprzespanej nocy, lub w ogólny stanie zmęczenia, przeziębienia itp. to dokładam odrobinkę do formuły płynnej i WSZYSTKIE oznaki zmęczenia znikają ;). A więc używam go bardzo okazjonalnie, ale już na tej podstawie mogę stwierdzić, że będzie on zdecydowanie bardziej wydajny. Kosztował chyba coś około 10 zł.

Na moją odpowiedzialność mogę Wam polecić oba te produkty, spokojnie poradzą sobie z wszystkimi niespodziankami, sińcami i wszystkim tym co niepożądane na twarzy. Mega niska cena, perfekcyjne krycie i trwałość. czego chcieć więcej?

20170928


Look of the day

autor:  Pudlo Manka


Nie ogarniam. Kurde, jak ja bym chciała już z powrotem moją rutynę - na którą oczywiście tak narzekałam ;). Na szybko zostawiam Was z outfitem już niestety Jesiennym, ale jeszcze się bronię w związku z czym białe tenisówki :P.

***
P.S. Jeśli chcesz zobaczyć zdjęcie w lepszej jakości wystarczy na nie kliknąć - teraz są w tragicznej ;).

20170921


Look of the day

autor:  Pudlo Manka


Zanudzę Was tymi outfitami niedługo :P. Od tygodnia planuję dodać post kosmetyczny - a konkretniej o korektorze idealnym. I co? No to, że zapomniałam zabrać obiektyw do tego celu idealny. Próbowałam na wiele sposobów tym sprzętem, który mam przy sobie i ni cholery nie wychodzi mi tak jakbym chciała... 
Po weselu wędruję między 2 domami i wiecznie siedzę na torbach, kurde nie przypuszczałam, że to może być takie męczące! Ale na szczęście już niedługo powinno wszystko wrócić do normy ;). Tak, czy siak dziś nie jestem w stanie zaoferować Wam nic innego jak moją mordkę - wiem, za dużo mnie tu ostatnio, ale obiecuję więcej treści już niedługo :P.

***
P.S. Jeśli chcesz zobaczyć zdjęcie w lepszej jakości wystarczy na nie kliknąć - teraz są w tragicznej ;).

20170918


Look of the day

autor:  Pudlo Manka


Na szybkości dodaję małego zwyklaka ;). Jeśli chcesz zobaczyć zdjęcie w lepszej jakości, wystarczy na nie kliknąć - teraz są w tragicznej ;).


20170914


Look of the day

autor:  Pudlo Manka


Porę roku mamy taką, że każdy w koło narzeka, bo choruje, bo zimno, bo apetyt większy :P. Muszę przyznać, że mi również to wszystko się udziela - nic mi się nie chce (ale tak wiecie poziom big hard), wiecznie mi zimno, apetyt mam wilczy, a i czuję, że mnie choroba jakaś próbuje złapać ;). Oczywiście się nie daję i wciąż podejmuję walkę - jak dotąd jest 2:1 dla mnie - zobaczymy jak długo dobra passa potrwa ;).

Co do ubioru to wiem, że już nie powinno się nic odsłaniać, a wręcz przeciwnie - zasłaniać... Ale! Ja jeszcze nie chcę ;).

***
P.S. Jeśli chcesz zobaczyć zdjęcie w lepszej jakości wystarczy na nie kliknąć - teraz są w tragicznej ;).


Bluzka - Amisu - | Rurki - Reserved - | Buty - Vinted

20170911


Pokolenie Ikea i Pokolenie Ikea kobiety

autor:  Pudlo Manka


Stwierdziłam, że nie będę rozbijała posta na dwie części - tylko opiszę pokrótce obie książki. Przyznam szczerze, że po pierwszym rozdziale czułam mały niedosyt. Jak to, to ma być bestseler? Książka nie jest zła, napisana w podobnym stylu co "Bunkrów nie ma" (było o niej tu). W wolnym tłumaczeniu - facet, który uważa się za wysokiego i przystojnego lowelasa, który tak naprawdę jest w stanie zdobyć każdą kobietę. Piotra C. "wyróżnia" jeszcze fakt, że dobrze zarabia i obnosi się z tym niemiłosiernie trwoniąc pieniądze na prawo i lewo, jest dobrze zbudowany i... wyposażony. Był również wątek o tym, że lubi ostry seks, taki wiecie trochę Warszawski Grey. A! I każda się w nim zakochuje, ale on nie chce związku, bo jest nie gotowy ;). Pierwsza część tak, jak już wspomniałam wcześniej średnio mi się podobała. Druga była już lepsza, zwłaszcza ostatni rozdział. Średnio podobało mi się to, że opisywał jak i co gotuje - wiało nudą. No i łączył niekiedy za dużo wątków na raz - złapałam się na tym, że nie do końca miałam pojęcie o którym bohaterze książki czytam w danym momencie.

Trzeba jednak przyznać, że naprawdę dobrze zna się na kobietach i ma dużo racji. Na początku książki stwierdził, że nie koloryzuje tak bardzo historii jak inni pisarze. Eche... Gubił się trochę w prawdzie - np. dziewczyna przyszła bez stanika, a na następny dzień po ten stanik przyszła, bo zostawiła. Każda blondynka miała usta w kolorze burdelowej czerwieni, i KAŻDA dziewczyna nosiła pończochy ;). Przykładów było wiele więcej, odniosłam wrażenie, że nie zna się na "babskich" rzeczach i po prostu to wymyślił. 

Brud zostawiłam na koniec, podobno jest to najlepsza książka jaką napisał - łel si! :)

Ulubione cytaty:

"To Ty musisz być pewna siebie. Pewna tego, że gdy odwołasz spotkanie on nadal będzie Cię prosił o kolejne, pewna, że jeśli nie odbierzesz telefonu to na następny dzień on nie przestanie dzwonić. A jeśli tak się nie stanie, to co? Bywa. W takim razie nie musisz już nim sobie zawracać głowy, masz więcej czasu dla siebie - a to cholera podstawa! Bo to Twoje życie, nie jego, więc to właśnie TY masz być szczęśliwa i zadowolona z siebie... idiotko."
– Pokolenie Ikea

"Z dietą jest tak, że jesz to samo co przed dietą, ale masz wyrzuty sumienia."
– Pokolenie Ikea

"Kiedy jesteśmy mali, czekamy, aż będziemy więksi. Kiedy kończymy szkołę, czekamy, aż pójdziemy na studia. Kiedy kończymy studia, czekamy, aż pójdziemy do pracy. Kiedy idziemy do pracy, czekamy, aż pójdziemy na emeryturę. Kiedy idziemy na emeryturę, powoli czekamy na śmierć. W międzyczasie czekamy na wakacje, urodziny, seks, miłość albo odwrotnie, czekamy, aż dzieci pójdą do przedszkola, później szkoły, a później w cholerę zabiorą się z domu. Czekamy cały czas, aż w końcu zacznie się nasze pierdolone, PRAWDZIWE życie, przy czym oczywiście nie mamy pojęcia, na czym ta prawdziwość ma polegać."
– Pokolenie Ikea. Kobiety

"Świat kręcił się nadal. Tylko jakoś inaczej."
– Pokolenie Ikea. Kobiety

"Skończę w specjalnej części piekła, gdzie są faceci nielubiący dużych piersi i osoby gadające w kinie" - pomyślałem."
– Pokolenie Ikea. Kobiety

20170906


Look of the day

autor:  Pudlo Manka


Tak na szybko przychodzę do Was z małym zwyklakiem - zwyklaki są fajne! ;) Tylko muszę się pilnować, żeby za bardzo się nie wczuć :P. 

***
P.S. Jeśli chcesz zobaczyć zdjęcie w lepszej jakości wystarczy na nie kliknąć - teraz są w tragicznej ;).





20170905


Jak dbać o przedłużane rzęsy

autor:  Pudlo Manka


Od początku Czerwca przedłużam rzęsy, łącznie byłam 5 razy i nawet doczekałam się pochwały, dlatego myślę, że mogę już w tej kwestii się wypowiedzieć i udzielić Ci kilku cennych wskazówek :P. Natomiast jeśli jeszcze się zastanawiasz, czy warto - to z tego miejsca chcę rozwiać Twoje wątpliwości, bo warto jak sto pięćdziesiąt milionów! ;) Jest to niezwykła wygoda, no i nigdy w życiu po żadnej odżywce świata, czy najlepszym tuszu nie uzyskamy takiego efektu. Nie mówiąc o tym, ile czasu zaoszczędzimy rano ;). 

Ważne jednak, by udać się do specjalistki, która zna się na rzeczy. Niestety dużo stylistek wykonuje źle swoją pracę, a w efekcie cierpią Twoje rzęsy. Dobrze dobrane i nałożone rzęsy nie niszczą naszych naturalnych! To nie jest mit, tylko fakt. 

Ja swoje założyłam z myślą o weselu, oczywiście odpowiednio wcześniej, żeby wykluczyć późniejsze ewentualne uczulenie, dobrać długość (zależało mi na naturalnym efekcie) itp. Tak mnie ta wygoda wciągnęła, że na dzień dzisiejszy nie chcę już ich ściągać ;).

Przez około 3 lata używałam odżywki L4L (było o niej tu), byłam naprawdę zadowolona z efektów, ale niestety były i efekty uboczne. Skóra wokół oczu (o dziwo i na dole i na górze) zrobiła mi się naprawdę dużo ciemniejsza, nie wyglądało to dobrze gdy byłam bez fluidu. Kolejnym minusem był fakt, że oczy zachodziły mi mgłą, serio. Nie myślałam, że to od tego, ale po odstawieniu odżywki ten uciążliwy problem zniknął sam. Co jeszcze mnie denerwowało? A no to, że moje rzęsy chyba przyzwyczaiły się do tego specyfika, ponieważ nie miałam już tak spektakularnych efektów jak po pierwszych 4 miesiącach. Co prawda po zrobieniu przerwy znów miałam lepsze efekty, ale daleko im było do tych z 2014 r.

I tu pozwolę sobie wtrącić małą ciekawostkę - odżywkę odstawiłam pod koniec Kwietnia, a moje rzęsy rosły jeszcze do połowy Lipca jak szalone. Gdzieś w sieci znalazłam informację, że można używać L4L mając przedłużone rzęsy, dzięki temu będą się lepiej trzymały. Hmmm, no w sumie jest to prawda, ale nie polecam tego procederu. Dlaczego? Rzęsy naprawdę bardzo szybko rosną i tworzą mega duże odrosty, przez co te doczepione brzydko się układają, wywijają i ogólnie nie można nad nimi zapanować. Co z tego, że nie wypadają, ale wygląda to naprawdę średnio.

Teraz przejdę do higieny, jest ona meeega ważna. Rzęsy należy MYĆ CODZIENNIE, tak jak i "te" miejsca ;). W sieci jest dużo informacji, że częste mycie może je niszczyć, powodować, że wypadają itp. To kolejny mit, z małym wyjątkiem - zostawiamy je bez czyszczenia tylko przez 24-48h po aplikacji. Ja myję je dokładnie po 48h, daję więcej czasu na związanie kleju ;). Oczywiście maluję się normalnie, ale później delikatnie to zmywam płynem micelarnym Blephasol. I jeśli jestem przy tym to teraz napiszę Wam czego używam do codziennego demakijażu:

Metodą prób i błędów wypracowałam już swoją niezawodną technikę, dzięki której mam czyściutkie rzęsy, brzeg powiekowy, jak i przestrzenie między rzęsowe. Straasznie się tego bałam na początku, że jak nie dostanę uczulenia, to na bank namnoży mi się od groma roztoczy, i w efekcie wyhoduję na własnej powiece nużeńca. Jeśli uważasz, że higiena oka nie jest taka ważna radzę zobaczyć w przybliżeniu jak ten stworek wygląda ;). Gwarantuję Ci, że nabawisz się takiej samej obsesji na punkcie higieny jak ja :P.
Do zmywania makijażu z twarzy używam płynu micelarnego Garnier do skóry wrażliwej, jest to nietłusta formuła. Do tego małe okrągłe waciki, gdy dochodzę do powiek i miejsc pod oczami składam go na 3 i delikatnie doczyszczam - pozostawiając linię wodną i brzeg powiekowy nietknięty. Następnie za pomocą patyczka higienicznego (i tu moja rada, nie musi to być specjalny kosmetyczny, może to być zwykły ten do uszu ;) ) i bakteriobójczego płynu micelarnego Blephasol, w który warto zainwestować. Kosztuje około 30 zł w aptece, ale jest mega wydajny i niezastąpiony, ponieważ dzięki niemu zabezpieczymy się przed rozwojem bakterii. Następnie za pomocą szczoteczki microbrush nasączonej również płynem Blephasol czyścimy brzeg powieki. Później pozostaje nam tylko namoczenie (np. pod bieżącą wodą) rzęs i zrobienie piany z delikatnego płynu do higieny intymnej AA "baby girl" i nałożenie jej na rzęsy. Delikatnymi ruchami czyścimy ładnie powiekę i linię rzęs, następnie dokładnie spłukujemy wodą. Osuszamy czystym ręcznikiem, również starając się robić to ostrożnie. I tak robimy CODZIENNIE - gwarantuję Wam, że dzięki temu rzęski będą czyściutkie, sprężyste, lśniące i po prostu będą - nie wypadną po tygodniu tylko zostaną na 3-4 tygodnie w fajnym stanie :P. 

Wydaje mi się, że dobrze przedłużone rzęsy nie wymagają codziennego szczotkowania. Przynajmniej moje, nawet po umyciu i osuszeniu wracają do swojego pierwotnego wyglądu. Czeszę je gdzieś tak średnio raz w tygodniu.


Czego nie robimy po aplikacji (u mnie około 24-30h po):
  • nie opalamy się w solarium
  • nie ćwiczymy, chodzi tu bardziej o pocenie się
  • nie bierzemy gorącej kąpieli, nie moczymy, nie idziemy na basen
  • nie robimy tzw. parówek na twarz
  • nie nakładamy maseczki, olejków i kremu pod oczy
  • nie farbujemy włosów, nie suszymy a co za tym idzie nie myjemy głowy (można zrobić to bezpośrednio przed aplikacją a na drugi dzień w razie potrzeby użyć suchego szamponu)
Z czego rezygnujemy decydując się na piękny wachlarz:
  • z tuszu do rzęs, absolutnie i pod żadnym pozorem (nie zmyjesz go do końca), najlepiej również nie tuszować dolnych, ale to nie jest mus
  • z sauny
  • z pocierania rzęs
  • z zalotki, ale absolutnie nie będzie nam potrzebna ;)
  • z wodoodpornych "elajnerów"
Ostatnią ciekawostką jest fakt, że odkąd mam przedłużane "firanki" nie swędzą mnie oczy i nie mam ich czerwonych. Myślałam, że jest to alergia na jakieś pyłki itp. ale jak się okazało od lat byłam uczulona na tusz do rzęs kompletnie sobie z tego sprawy nie zdając ;). W moim przypadku więcej jest korzyści z noszenia rzęs, a te małe wyrzeczenia i ciut więcej pracy przy demakijażu kompletnie przestały mi sprawiać jakiekolwiek trudności i stały się codzienną rutyną ;).



20170903


Look of the day

autor:  Pudlo Manka


Dziś dziewczęco dość i lekko niezobowiązująco ;). Spódnicę z dzisiejszych zdjęć upolowałam na wyprzedaży za jakieś 20 zł? Dokładnie nie pamiętam, ale jedno jest pewne nic tak nie cieszy jak tanie zakupy. Swoją drogą zastanawia mnie jedno - jak to jest z tymi cenami początkowymi? Trochę to wszystko naciągane ;). Wiadomo, że teraz w sieciówkach jest akcja "wyprzedaże" i tak udało mi się kupić w Mohito bluzkę za 19,90 zł przecenioną z 90 zł, no różnica jest kolosalna i nasuwa się jedno stwierdzenie - jak wielkie narzuty mają w początkowej fazie sprzedaży! Nie wiem jak Wam, ale mi automatycznie odechciało się zakupów w regularnych cenach. Niby wiedziałam o tym od dawna i tak skonstruowany jest w końcu marketing, ale dopiero teraz mnie to wkurzyło. Zwyczajne nabijanie ludzi w butelkę, ale... coś za coś ;)

Jak Wam się podoba?
***

P.S. Jeśli chcesz zobaczyć zdjęcie w lepszej jakości wystarczy na nie kliknąć - teraz są w tragicznej ;).

Bluzka - Stradivarius - | Spódnica - Reserved - | Buty - CCC -

20170828


Look of the day

autor:  Pudlo Manka


Opiszę Wam krótką historię bluzki ze zdjęć... Jakieś 3 lata temu znalazłam ją w lumpie, wisiała sobie samotnie. Nie mogłam pojąć, dlaczego nikt jej nie chciał (było to chyba ostatniego dnia przed dostawą, czyli wszystko mega poprzebierane). Była w rozmiarze 44 - dla porównania ja noszę 34, ale po założeniu odstawała tylko pod pachami i wiadomka była zbyt luźna. Absolutnie jednak mi to nie przeszkadzało! Po prostu pod spodem zakładałam białą bokserkę i udawałam, że tak ma być ;). Po jakiś 2 latach leżenia w szafie na nowo ją odnalazłam, tym razem postanowiłam dać jej drugie życie i zaniosłam do krawcowej :P. Oczywiście kochana Pani dopasowała mi ją do sylwetki i tak oto z rozmiaru 44 mam 36, co prawda nie jest opięta, ale właśnie mgiełki mogą być luźniejsze.

Jak Wam się podoba?
***

P.S. Jeśli chcesz zobaczyć zdjęcie w lepszej jakości wystarczy na nie kliknąć - teraz są w tragicznej ;).


20170824


Look of the day

autor:  Pudlo Manka


No może nie taki ostatni ten letni set :P. Dzisiaj nieco sportowo, przewiewnie i trochę sexy - czyli połączenie idealne ;). Ta bluzka idealnie sprawdzi się również jako tunika pod strój kąpielowy, oczywiście wtedy, kiedy np. musimy gdzieś iść anie chcemy tego robić w negliżu :P.

***
P.S. Jeśli chcesz zobaczyć zdjęcie w lepszej jakości wystarczy na nie kliknąć - teraz są w tragicznej ;).

Tunika - AMISU - | Legginsy - Sinsay - | Buty - Vinted -

20170821


Look of the day

autor:  Pudlo Manka


Patrząc na pogodę za oknem, jest to chyba już ostatni "letni" outfit w tym roku :P. Zdjęcia zostały zrobione, kiedy temperatury na zewnątrz były znacznie przyjemniejsze a powyżej mojego kolana nie było poparzenia ;). Choć i tak miałam szczęście w nieszczęściu, że z baaardzo rozległej rany zrobił mi się nie duży pasek... ale ja taj naprawdę nie o tym ;).

Jak większość z Was pewnie zdążyła już zaobserwować, moje posty ukazywały się regularnie tylko w Niedziele, Wtorki i Czwartki. Znudziła mnie ta sztywna zasada, nie lubię rutyny (od jakiegoś czasu ;) ) i posty będą ukazywały się zawsze wtedy kiedy najdzie mnie na to ochota/wena etc niezależnie od dnia tygodnia.

Jak Wam się podoba taka kusa sukienka? Muszę przyznać, że ja czułam się w niej świetnie.

***
P.S. Jeśli chcesz zobaczyć zdjęcie w lepszej jakości wystarczy na nie kliknąć - teraz są w tragicznej ;).



20170817

Loreal czysta glinka - maska złuszczająco - wygładzająca

autor:  Pudlo Manka

Jakiś czas temu Loreal wprowadził na rynek serię 3 masek z czystą glinką, ja zdecydowałam się na tą złuszczająco - wygładzającą. Co obiecuje producent?
"Złuszczająco - wygładzająca maska do twarzy zawierająca w swoje formule 3 mineralne glinki:
-kaolin - która absorbuje zanieczyszczenia i nadmiar sebum,
-montmorylonit - pomaga zredukować niedoskonałości,
-ghassoul - rozjaśnia skórę. 
Formuła z drobinkami została wzbogacona w ekstrakt z czerwonych alg, aby złuszczyć i wygładzić skórę, jednocześnie nie wysuszając jej. Skóra jest bardziej miękka i gładsza, a niedoskonałości są mniej widoczne."

Muszę Wam napisać, że póki co jestem z niej mega zadowolona. Wszelkiego rodzaju małe niespodzianki znikają od ręki, te bardziej uporczywe - stopniowo dzień, po dniu. O dziwo również zaraz po zmyciu czuję, że twarz jest bardzo dobrze oczyszczona (wszystko dzięki delikatnym ścierającym drobinkom), oraz wygładzona. Co do efektu rozjaśniającego, to nie ma jakiś spektakularnych efektów, ale jakieś tam są. 

Maseczka jest zamknięta w poręcznym szklanym słoiczku, co prawda nie jestem zwolenniczką grzebania paluchami w opakowaniu i praktyczniejsza byłaby tuba, ale... od czego są patyczki ;). Producent zapewnia, że jedno opakowanie wystarczy na 10 aplikacji, co mija się z prawdą dziesięciokrotnie :P. Ja zrobiłam właśnie 10, a maska wystarczy mi minimum na jeszcze 2 razy tyle ;).

Obecnie jest to moje najlepsze mazidło, wszystkie inne poszły w kąt :P.

20170815


Look of the day

autor:  Pudlo Manka


Czy Wam również wydaje się, że są to ostatnie podrygi Lata? Kurde, czuję niedosyt. No, ale nie ma tego złego... :) Dzisiaj mam na sobie sukienkę upolowaną na Vinted za grosze, swoją drogą bardzo polecam Wam tą stronkę. Istna kopalnia perełek za naprawdę nie duże pieniądze, sama również często właśnie tam pozbywam się swoich ubrań.

Jak Wam się podoba?
***
P.S. Jeśli chcesz zobaczyć zdjęcie w lepszej jakości wystarczy na nie kliknąć - teraz są w tragicznej ;).


20170810


Look of the day

autor:  Pudlo Manka



W Sobotę wyszłam za mąż - to był baaardzo wyczerpujący rok przygotowań, stąd też w ostatnim czasie moja mała aktywność na blogu ;). To zadziwiające ile czasu potrzeba i wysiłku na tą jedną noc, ale do brzegu! :P

Dziś chciałabym pokazać Wam jeden z 3 ślubnych outfitów, ten który prezentuję dziś był moim poprawinowym. Zdecydowałam się na sukienkę River Island z kolekcji ślubnej. Sprawdziła się idealnie i trzeba przyznać, że jest mega fotogeniczna. No i koniecznie wianek na głowie - również pięknie wygląda do zdjęć i daje całości takiego lekkiego i romantycznego looku.

***

P.S. Jeśli chcesz zobaczyć zdjęcie w lepszej jakości wystarczy na nie kliknąć - teraz są w tragicznej ;).