20180417


Trwały makijaż przez całą noc?

autor:  Pudlo Manka


Dziś przychodzę do Was z tanim i naprawdę świetnym sposobem, na przedłużenie wieczorowego makijażu. Dlaczego wieczorowego? A no dlatego, że wg mnie nie warto męczyć skóry (i tak męczonej podkładem) jeszcze bardziej na co dzień. Jeśli zależy Ci na przedłużeniu dziennego makijażu wystarczy, że na sam koniec utrwalisz go pudrem - ja uwielbiam do tego zadania ryżowy. Nie polecam używać bazy, lub o zgrozo mgiełki na co dzień, ponieważ może Cię zapchać.

Matującą bazę pod makijaż z całą pewnością mogę polecić tę z Golden Rose. Pieknie wyrównuje powierzchnię skóry i daje ładny delikatny mat. Jeśli zależy Ci na mocnym macie, po fluidzie przypudruj twarz pudrem ryżowym i spryskaj mgiełką.

Przechodząc zaś do mgiełki utrwalającej makijaż mogę polecić właśnie tą z Essence, bo u mnie sprawdziła się świetnie. Trzymała wszystko na swoim miejscu w upalny Sierpniowy dzień i wieczór przez 12 godzin! W połączeniu z bazą oczywiście.

Małą ciekawostką jest również fakt, że niektóre kobiety spryskują wykonany makijaż lakierem do włosów. Ale! Musi być to lakier dobrego gatunku z solidnym rozpylaczem. Elnett z Loreala świetnie do tego się sprawdza, ale jeśli nie jesteście takim hardcorem (tak jak ja :P) i po prostu się boicie - polecam ten z Essence :).

20180415


Look of the day

autor:  Pudlo Manka


Jak ja żałuję, że co roku nie nabieram rozumu i jak tylko zrobi się ODROBINĘ cieplej - ubieram się zdecydowanie za lekko, a później? A później męczę się z przeziębieniem... Nawet Zimą nie choruję (zazwyczaj), a teraz? Szkoda słów. 

Zostawiam Was z dzisiejszym outfitem i idę wypić gorący gojnik i trochę poużalać się nas sobą ;).

P.S. Jeśli chcesz zobaczyć zdjęcie w lepszej jakości wystarczy na nie kliknąć - teraz jest w tragicznej ;).

20180410


Nigdy nie karm obcego psa

autor:  Pudlo Manka

Ku przestrodze. Tedi ma specjalną dietę, ponieważ cierpi na alergie pokarmowe - jest to dość typowa przypadłość dla chow chow. Podaję mu tylko określone mięso i karmę, ponieważ każde eksperymentowanie może skończyć się właśnie alergią.

Jak taka alergia się objawia? Między innymi tak zwanymi hotspotami (gorąca rana). Pies wygryza sobie swędzące miejsca do krwi i nie potrafi przestać, póki nie poczuje ulgi. Oczywiście gryząc ranę ulga nie przyjdzie, a wręcz przeciwnie tylko problem się pogłębi. Nie wiem, czy interesują Was nasze sprawdzone sposoby radzenia sobie w takich patowych sytuacjach? Jeśli tak mogę stworzyć o tym osobny wpis, ponieważ dzisiaj chciałabym się zająć innym tematem.

Do czego zmierzam? A no do tego, że ostatnio wypuściłam Teda na podwórko i weszłam do domu. Po jakimś czasie, gdy chciałam go zawołać na "śniadanie" zauważyłam, że coś je... Dokładnie nie wiem co to było, bo nim zdążyłam wybiec było już za późno i wszystko pochłonął. Na moje oko to była jakaś kromka chleba? Sama nie wiem... Ale nie istotne. Ktoś pod moją nie obecność wrzucił mu to przez siatkę. Nie twierdzę, że ktoś chciał źle. Ale na Boga! Nie robi się takich rzeczy... Psy bardzo często cierpią na alergie pokarmowe, ZWŁASZCZA na ludzkie, doprawione jedzenie, które najzwyczajniej w świecie im szkodzi. A co, gdyby był tam tak silny alergen, że Ted mógłby się udusić? 

Skończyło się na szczęście tylko (lub aż) na wygryzieniu. Dość dużym wygryzieniu, czyli jego organizm bardzo drastycznie na ten produkt zareagował. Po co to piszę? Bo chcę Cię prosić, żebyś nigdy, ale to nigdy i pod żadnym pozorem nie dokarmiał/a obcego psa bez wiedzy jego właściciela. Skąd możesz wiedzieć na co jest uczulony? Jeśli chcesz się zaprzyjaźnić z psem, to nie w ten sposób. Mój biedny maluszek teraz przez takie ludzkie stwierdzenie "o! jaki ładny piesek, dam mu coś do jedzenia" cierpi. A ja, ja mam cholerny żal do kogoś, kto nieumyślnie mu to cierpienie zafundował.

Dlatego jeszcze raz - nie karmimy obcych psów bez wiedzy ich właścicieli, bo swoją bezmyślnością możesz narobić naprawdę dużej biedy.
(rana na gorąco nieumiejętnie pielęgnowana może nie tylko się powiększyć, ale może również dojść do ropnych wycieków)