20131124


Seks w wielkim mieście

autor:  Pudlo Manka

Moja przygoda z „Seksem w wielkim mieście” zaczęła się już jakiś czas temu. Wszystko za sprawą bloga Kasi Tusk i jej tygodniowej akcji - wtedy to dopiero dowiedziałam się, że oprócz dwóch części filmu był i serial! :) Ba, pogłoski chodziły, że film w porównaniu do serialu to pikuś, jako że dwie części filmu bardzo mi się podobały, postanowiłam przeżyć to jeszcze raz z... serialem :P.

I tak przepadłam, na pawie pół roku :D. W miarę możliwości oglądałam jeden odcinek za drugim, sezon za sezonem :)). Pokochałam te wariatki, choć przyznam, że Nasze początki nie należały do najłatwiejszych - strasznie mnie irytowały :). Nieraz czułam, że sceny były "za" erotyczne (momentami musiałam nawet wyłączać głos, bo wstydziłam się, że ktoś sobie pomyśli, że oglądam film +18 :D), a sama tematyka błaha i tak naprawdę nic nie wnosząca. Denerwowała mnie Carrie i jej dziecinne zagrywki do Mr. Biga, jej głupie zdrady i kobieca nieporadność. Zbyt wyzwolona 
Samantha, która miała więcej kochanków niż największy lowelas w mieście. Zimna jak lód Miranda, która nie umiała okazywać swoich uczuć i w końcu żyjąca nie w tym świecie Charlotte, która szukała dosłownie WSZĘDZIE szczęścia, czyt. męża :D.

Tak naprawdę moje zauroczenie przyszło w 3-4 sezonie, wtedy oglądając każdy kolejny odcinek, czułam, że właśnie takie przyjaciółki chciałabym mieć. Nie były idealne, nie były może i wzorem do naśladowania, ale w przyjaźni były wierne i uczciwe, zawsze jedna była obok drugiej, to wspaniałe wspieranie się nawzajem, ta akceptacja i zrozumienie sprawiły, że odnalazłam drugie dno tego serialu, które nie było tylko o plotkach, seksie i chłopakach, ale ukazywało jak wspaniale jest mieć prawdziwe przyjaciółki, które będą z Tobą na dobre i złe. Wszystko oprawione dobrym humorem, przez który nieraz bolał mnie brzuch :D.

Nie będę Wam tu zdradzała więcej, zachęcam do obejrzenia i przekonania się na własne oczy :). Ja oglądając ostatni odcinek wzruszyłam się i zrobiło mi się smutno, że Nasza przygoda już się skończyła. Dziś mi ich brakuje, na pewno za jakiś czas wrócę do maratonu z "Seksem w wielkim mieście", wrócę do moich "przyjaciółek" :).

Która sylwetka najbardziej przypadła mi do gustu? Oczywiście, że Charlotte :)). Jej styl, klasa i zabawna infantylność spowodowały, że jest moją ulubioną postacią :).


6 komentarzy:

  1. Mam takie same odczucia dot. tego serialu, jak Ty na początku. Obejrzałam pierwszy sezon i nie zapałałam wielką miłością do niego. Miałam mniej samozaparcia i porzuciłam dalsze oglądanie. Zdecydowanie bardziej pasują mi "Przyjaciele", których oglądam ciągle i ciągle :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Niestety bardziej kibicuję "Gotowym na wszystko":)pozdr

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo lubię te dziewczyny :) chociaż nie wiem jak to się dzieje ale mam coraz to mniej czasu na oglądanie, jedynie co pilnuję ostatnio to "przepis na życie" uwielbiam humor w tym filmie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. beznadzieja :P ten film oczywiscie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Również kompletnie nie mój temat :)
      Tak swoja drogą pozwolę sobie powiedzieć Tobie witaj ponownie :))


      www.KAMSON.pl

      Usuń
  5. Serial znakomity, osobiście uwielbiam do niego wracać co jakiś czas.
    Co prawda sytuacje w nim mijają się nieco z naszymi realiami, ale i tak wszystko co robią te kobitki pozytywnie na mnie działa :)

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję za każdy pozostawiony komentarz, są one dla mnie niezwykle ważne i motywują mnie do dalszego działania :).