20131201


Kenzo, Jungle Elephant EDP

autor:  Pudlo Manka

Moja przygoda z kultowym słonikiem od Kenzo kończy się z tym postem, chcę się go pozbyć ;). Niestety duet Pudlo Manka + Słonik nie ma prawa bytu w realnym świecie - choć chciałam baaardzo, wierzcie mi...

Zacznę jednak od samego początku :). Szukałam czegoś dla siebie na stałe - nietuzinkowego, charakterystycznego i... trwałego. Z pomocą przyszedł mi wujek google i tak trafiłam na słonika. Wiele dziewczyn uważało go za prawdziwego kilera wśród zapachów, za najtrwalszego zawodnika, jaki tylko znajduje się na rynku. Pamiętam, że zaciekawił mnie wtedy cholernie, ale nie wiedziałam jak pachnie to "cudo". Czytałam więc o nim dalej, dosłownie wszędzie gdzie tylko o nim wspomniano i pragnęłam go coraz bardziej...

Przełomowym momentem był fakt "spróbowania" słonika na żywo - niestety tylko jego (podobno dobrej) podróbki. Ponieważ w tamtym okresie nigdzie oryginału znaleźć nie mogłam. Po pierwszych węchach pomyślałam "kurczę znam ten zapach", ale nie wiedziałam skąd :P. Wydawał się taki apteczny, dziwny, a zarazem oryginalny i jedyny w swoim rodzaju. Nakręcona jeszcze bardziej pomyślałam, że niech się dzieje wola nieba, ale ja muszę go mieć :D.

No i nadszedł "ten dzień", w którym otuliłam się nim po raz pierwszy... MOCNY pomyślałam, a były to dosłownie tylko dwa psiknięcia. Baaardzo wyczuwalny kardamon, goździki i wanilia :P. Słodko-korzenny, a momentami nawet piernikowy zapach. Baaaaardzo ogniasty z GIGANTYCZNYM ogonem, który potrafi ciągnąć się za właścicielką cały, calutki dzień. Dlaczego więc się z nim chcę pożegnać? Słonik przytłoczył mnie swoją siłą... Nie daję rady, poddusza mnie przez calutki czas, kiedy mam go na sobie, przyprawia o zawroty głowy :/.

Oczywiście robiłam do niego drugie podejście, już z jednym psiknięciem i jet dokładnie to samo - jest dla mnie za ciężki, za ognisty :). Stwierdzenie, że albo się go kocha, albo nienawidzi jest jak najbardziej trafne. Z pewnością nie nadaje się na prezent w ciemno :P. Ma swoje miłośniczki i przeciwniczki i jedno jest pewne - NIKT KOŁO SŁONIKA OBOJĘTNIE NIE PRZEJDZIE :D. 


Cena od 220-360 zł/100 ml


KOCHANI, JEŚLI WŚRÓD WAS JEST JAKAŚ MIŁOŚNICZKA TEGO ZAPACHU Z CHĘCIĄ GO ODSPRZEDAM. UBYTEK MINIMALNY (WIDOCZNY NA ZDJĘCIU), UŻYTY 2 RAZY (98-99/100 ml) Z ORYGINALNY M KARTONIKIEM. 
W 100 % ORYGINALNY ZAPACH. CENA 160 ZŁ

4 komentarze:

  1. Też tak czasem mam, że kupię perfumy, a później są za mocne, boli mnie głowa i jest mi niedobrze od zapachu.

    OdpowiedzUsuń
  2. kilka razy przymierzałam się do nich ale jednak za ostre dla mnie. ostatnio oddałam swoje bo nie mogłam znieść zapachu Gucii Flora taki był duszący chociaż kiedyś byłam nim zachwycona

    OdpowiedzUsuń
  3. Mi ten zapach totalnie nie podchodzi za to mojej mamie bardzo. Dlatego nigdy nie kupuję oryginałów bo w sklepie super a na co dzień dramat. Jak już tylko odpowiednik od zapachowca bo zapach praktycznie identyczny.

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję za każdy pozostawiony komentarz, są one dla mnie niezwykle ważne i motywują mnie do dalszego działania :).