click me click me click me click me click me



20151103

10 głupstw, które robią
kobiety aby skomplikować sobie życie

autor:  Pudlo Manka

To jedna z tych "mądrzejszych" książek, która zmusza do refleksji i która w mniejszym lub w większym stopniu uświadamia nas jak cholernie istotna jest SAMOREALIZACJA. Choć nie jest najmłodsza, bowiem ukończyła wiek pełnoletni, a wiele się od tego czasu pozmieniało - i tak po dzień dzisiejszy czytająca ją kobieta odnosi wrażenie, że zagrała w niej krótki epizod. Momentami byłam oburzona postawą autorki (a Ciebie mogę zdenerwować teraz ja, że to wywlekam), czasami mnie wręcz denerwowała, ale suma sumarum cholera miała rację 9/10 przypadków :).

W przeciągu 5 lat przeczytałam ją trzy razy, z każdym kolejnym zdobywam zupełnie inną wiedzę - z całą pewnością jest to zasługa doświadczeń przebytego czasu. Moja lektura jest napisana przez Laurę Schlessinger - znaną prezenterkę radiową, Panią psycholog, która podczas swojego wieloletniego stażu pracy poznała tysiące historii kobiet. Książka powstała między innymi po to, by otworzyć oczy tym, jak i innym nieszczęśliwym kobietom i pokazać im, że na własne szczęście TRZEBA CIĘŻKO ZAPRACOWAĆ. Na to wszystko składają się trudne wybory, wyrzeczenia, a nawet bolesna utrata... Co śmieszne, to właśnie my same tego szczęścia się pozbawiamy własną lekkomyślnością, wznosząc się w jakiś chorych ideałach i kierując się ślepo prawem przynależenia do kogoś MIMO WSZYSTKO.

Początek zdumiał mnie niesamowicie - tyle biednych kobiet, tak straszliwie traktowanych przez mężczyzn. Można stanąć o krok od wstąpienia do klubu zagorzałych feministek, które "od tak" nienawidzą facetów i by zrobić im na złość nie golą nóg. Przypomniało mi się w tym momencie powiedzenie "Na złość Babci odmrożę sobie uszy" - i ukazuje nam się bezsensowny tok myślenia, w którym szkodzimy same sobie, by zrobić na złość innym... Wiele kartek musiało upłynąć, nim zrozumiałam, że problem tkwi w przyczynie.

Niestety to MY wybieramy "tych" frajerów, idiotów, egoistów etc. więc zupełnie nie rozumiem tej frustracji, żalu i gniewu. Pokuszę się nawet o stwierdzenie, że w pewnym stopniu powinnyśmy brać przykład z mężczyzn. Tak jak oni powinnyśmy mieć pasje, pomysł na siebie, dużą odwagę i wiarę we własne możliwości. Męstwo to nie tylko cecha dla facetów, współczesna kobieta również powinna "to" mieć, dzięki czemu z całą pewnością będzie potrafiła diametralnie odmienić swoje dotychczasowe życie, z którego nie jest zadowolona i postawić na samorealizację oraz dążenie do upragnionego spełnienia, które zawsze będzie dawało szczęście i własną akceptację. 

Długo mogłabym rozwodzić się na temat tej książki, ale nie o to przecież chodzi. Uważam, że jest naprawdę dobra, bo napisało ją samo życie, bez zbędnych kolorowanek. 

Kończąc mój długi wywód przytoczę ulubione cytaty:

" Prawdą jest, że wszyscy wartościowi mężczyźni pragną prawdziwej kobiety - nie takiej, która wita ich w progu domu owinięta w celafon, lecz skupionej, świadomej siebie istoty ludzkiej, która chce, nie zaś MUSI być ze swoim mężczyzną jako towarzyszka, kochanka, przyjaciółka i partnerka w rodzicielstwie."

" Co może nam pomóc przetrwać ciężkie chwile? Wiara w siebie i znalezienie odpowiedniego zajęcia oraz własny rozwój, tak by wypełnić okres między przykrym czasem teraźniejszym a czekającym nas zwycięstwem. ...nie ma zwycięstwa bez bólu - czy to w dziedzinie uczuć, czy układzie sprawnościowym. Można jednak przejść zwycięsko przez samotność i w rezultacie stać się jednostką mocniejszą. "

"Można wypełnić swój umysł i serce, nie posługując się związkiem z mężczyzną jako substytutem owego spełnienia."

"Jakość naszego życia zależy ostatecznie od męstwa, na które stać nas przy kreatywnym borykaniu się z ranami i ryzykiem. To droga dla każdego rozwijającego się szacunku dla siebie."

Moje ulubione: "Gdy całuje się ropuchę, nie dostaje się księcia; pozostaje tylko śluz na ustach i przykre wspomnienia". 

"Każdy z nas jest budowniczym swego losu. Część surowego materiału może być po drodze stracona bądź zmarnowana, ale w niczym nie zmienia to faktu, że to on jest jego architektem."

Również ulubiony: "Wszyscy składamy się z przeżytych przez nas chwil oraz z tego, czego doświadczyliśmy w całym swoim życiu."

"Człowiek, który patrzy na urodzenie dziecka jedynie z wygodnej pozycji gojenia własnych ran, określenia siebie, umacniania swej pozycji w niepewnym związku, bądź też dostarczenia sobie rozrywki w nudnawej bez tego egzystencji, przeżywa straszliwe rozczarowanie, a końcową cenę płaci dziecko."

Kolejny ulubiony: "Jeśli chcemy, by kamień spadł nam z serca, uwazajmy, by nie zmiażdżył nam nóg."

Kończąc od autorki: "Chcę, by kobiety zrozumiały i przyjęły do wiadomości fakt, że wszystkie kłopoty, które mają w życiu, to ich własne dzieło. Nie społeczeństwa. ICH SAMYCH."

20150421


Nowe oblicze Greya - książka

autor:  Pudlo Manka


Hmmm... To koniec. Wiecie jakie są moje odczucia po przeczytaniu ostatniego tomu Greya? Czuję ogromny niedosyt... 

Książka nie była tak wciągająca jak pierwsza i (zwłaszcza!) druga część. A gdy już nabrałam wiatru w żagle i nie mogłam się odciągnąć - SKOŃCZYŁA SIĘ. I to w tak beznadziejny sposób, że jestem trochę zła. Z drugiej zaś strony wiem, że byłabym zadowolona z zakończenia tylko wtedy, kiedy widniałby na samym końcu napis "Koniec części trzeciej" dając nadzieję, na kolejny tom. 

Nie podoba mi się również końcowy prolog z pierwszego Bożego Narodzenia Szarego w domu nowej mamusi. Wg mnie powinien pojawić się razem z pierwszym na początku książki. Tak samo "Poznajcie Szarego", wg mnie ten cały rozdział powinien pojawić się albo w drugiej części, albo na początku trzeciej - wg mnie przytłumiło samą końcówkę powieści...

Nie było jednak aż tak źle, choć momentami miałam wrażenie, że E L James kończy się pomysł na tą historię. Momentami było również za słodko, kiedy sięgam pamięcią do ich miesiąca miodowego, to wydaje mi się, że był zdecydowanie za długi :P.

A co z Aną Grey? Ta sama wstydliwa, zakochana po uszy dzielna wariatka - gotowa na wszystko (dosłownie). Próbuje się odnaleźć w świecie zamożnego męża. Niespodziewanie znowu na ich drodze pojawia się jej były szef Hyde no i mroczna pani Robinson. Ana niespodziewanie dowiaduje się o ciąży, Christian nie może się z nią pogodzić, przez co pierwszy raz poważnie się kłócą. Naturalnie wszystko kończy się happy endem i drugą ciążą! 

Co do scen miłosnych - nie budziły we mnie tak wielkich emocji, jak w przypadku pierwszych dwóch części - być może dlatego, że czytałam jedną po drugiej ;). Momentami byłam nawet trochę zażenowana. 

Książka fajna, choć nie tak jak poprzednie dwie części. Może dlatego, że to już koniec... Teraz czekam tylko na premierę filmową, juz się nie mogę doczekać! :) Czytając po kolei tomy, zaczęłam układać w głowie plan reżyserów co do scenariusza. I mam nadzieję, że odnalazłam odpowiedź na nurtujące mnie pytane "dlaczego jest momentami inaczej jak w książce"...