20150315


Pięćdziesiąt twarzy Greya - książka

autor:  Pudlo Manka


Promise, to już ostatni post o Greyu w tym roku... Jakiś czas po premierze książki nosiłam się z zamiarem przeczytania, kiedy widziałam jaki szum wokół siebie wywołała, ale nie mogłam się zebrać. Kiedy natomiast pojawiła się informacja, że książka doczeka się ekranizacji, wiedziałam, że "po" to będzie dobry moment. 

I jestem już właśnie "po", pochłonęłam ją w 2,5 wieczora. Później dla porównania włączyłam sobie kolejny raz film. I? Nooo zgadza się, w filmie zabrakło dużo istotnych informacji... Takich jak np. to, że Ana dowiedziała się od Greya nieco o jego przeszłości. Pan bogaty natomiast poszedł z nią na kompromis i pozwolił z sobą sypiać. Zabrakło również jego wielkiej czułości, a niektóre sceny były pomieszane i nie toczyły się po kolei wg książki. Te słodkie maile od otwierającego się Christiana, w których pisał, że tęskni i tu cytuję: "...Tracę rozsądek, kiedy jesteśmy razem - tak głębokie jest moje uczucie do Ciebie." Dlaczego to zostało pominięte? Został przedstawiony jako surowy, przede wszystkim nie ugięty. No i sceny erotyczne... Duuuuuużo scen. Na samą myśl o nich rumienię się jak główna bohaterka. Cholera, były naprawdę dobre. Dzięki mojej lekturze mogłam również lepiej zrozumieć film, jak i pewne sceny. Nasuwa się więc stwierdzenie, że kluczem do dobrze zrozumianego filmu jest przeczytanie książki (strasznie to oczywiste o.O).

Ona jest naprawdę dobra, nawet pokuszę się o słowa, że bardzo dobra. I z czystym sumieniem mogę ją polecić dalej. Film również, choć wiadomo w książce można więcej przemycić, wątki są bardziej rozwinięte - ekranizacja jest tylko zaledwie urywkiem trwającym 2 godziny z ważnymi i mniej ważnymi scenami. Zrobiło mi się żal kiedy dotrwałam do ostatniej kartki... Czuję niedosyt i chcę więcej, niemniej nie sięgnę po drugą część do puki nie zobaczę filmu. Już tak mam, że nie lubię oglądać czegoś co wiem jak się skończy, dlatego i tym razem poczekam :). Poza tym, nie mam tak rozbudowanej wyobraźni, jak bym chciała i ciężko mi się czyta książkę nie widząc tego wszystkiego. Strasznie dziwnie to brzmi, ponieważ jak powszechnie wiadomo kobiety słyną z nieograniczonej wyobraźni ;). Niestety nie u mnie, przynajmniej jeśli chodzi o czytanie.

1 komentarz:

  1. Zarowno film jak i ksiazka sa swietne, w filmie rzeczywiscie zabralko wielu istotnych elementow, ale jezeli ktos przeczytal ksiazke to nie ma problemu ze zrozumieniem :D na poczatku sceptycznie podchodzilam do filmu ze wzgledu na Dakote, ktora niestety wyglada na starsza o Jamiego, ale efekt koncowy super :)
    pozostale czesci polecam jednak przeczytac przed ekranizacja ;)

    classy-nation.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję za każdy pozostawiony komentarz, są one dla mnie niezwykle ważne i motywują mnie do dalszego działania :).