20180523

Wibo pomada do brwi - dark brown i soft brown (porównanie dwóch kolorów)

autor:  Pudlo Manka


edit.
Po prawie roku używania pomady Wibo powracam z innym odcieniem. Dotychczas używałam koloru dark brown, a od dwóch miesięcy mam soft brown i napiszę Wam krótko - to dopiero strzał w dziesiątkę. Pamiętam, że podczas gdy kupowałam ją pierwszy raz intensywnie zastanawiałam się nad kolorem. Wybrałam wersję ciemniejszą tłumacząc sobie, że przecież mogę nakładać mniej kosmetyku i dobrze go rozetrzeć - gdyby była taka konieczność oczywiście. No i tak też musiałam robić - uważać, bo gdy tylko nałożyłam jej odrobinę więcej miałam czarne brwi, a po roztarciu szaro czarne ;). Po wielu przemyśleniach, czy potrzebuję drugiej (bo przecież pierwsza po 11 miesiącach używania jest prawie cała) kolejny raz zaryzykowałam i tak oto teraz już nie muszę uważać, bo nie uzyskałam z soft brown efektu czarnych rzęs. Odcień jest idealny i nie muszę już go tak rozcierać. 



Dostać tą pomadę w innym kolorze niż czarny to prawdziwy wyczyn - na swoją polowałam dość długo, ale w końcu się udało! To chyba najbardziej rozchwytywana nowość od jakiegoś czasu, sprzedaje się jak ciepłe bułki. Myślałam zatem, że to będzie strzał w dziesiątkę i wszystkie cienie, jakimi się od dłuższego czasu trudziłam po prostu pójdą w odstawkę.

Oczywiście jak to zazwyczaj bywa przy "pewniakach" - ZAWIODŁAM SIĘ. I to nawet bardzo - kolor dark brown, na który się zdecydowałam wydawał mi się za ciemny... Efekt był zbyt mocny i za bardzo przerysowany, miałam wrażenie, że ona robiła się u mnie czarna. Po kilku próbach dałam sobie spokój, nie widziałam większego sensu, by się rano denerwować :P.

A jak jest teraz? No oczywiście ochłonęłam, dałam sobie więcej czasu i... spróbowałam na nowo ;). PRZEPADŁAM! Wiecie dlaczego na początku nie byłam z niej zadowolona? Pamiętacie historię złej henny, która za mocno zafarbowała mi włoski (było o niej tu klik)? To ona była powodem, przez który efekt był u mnie za mocny ;). Widocznie moje brwi nie potrzebowały w tamtym czasie niczego więcej, a nałożona pomada dawała właśnie przerysowany efekt. Teraz, kiedy henny nie mam już praktycznie w ogóle to cudo sprawdza się idealnie. 

Wystarczy odrobinka produktu na całą brew, więc wydajność dostaje milion punktów - ona się chyba nigdy nie skończy ;). W szybki i bardzo łatwy sposób zaznaczam linie brwi, które swoją drogą wyglądają bardzo perfekcyjnie i nie jest konieczne użycie korektora zaraz "po". Trwałość, trwałość i jeszcze raz trwałość! Nawet najlepszy cień mi takiej nie dał.

Dopiero po czasie odkryłam fenomen tego kosmetyku, jest naprawdę świetny, a cena dość niska. Zaznaczę tylko, że nigdy wcześniej nie używałam takiego produktu i nie mam też jakiegoś porównania. Więc jeśli jesteś znudzona cieniami warto wypróbować.

Do małych minusów zaliczę fakt, że nieumiejętnie i w za dużej ilości nałożona pomada zrobi krzywdę - to na pewno. Więc umiar jest tu cenną wskazówką.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Serdecznie dziękuję za każdy pozostawiony komentarz, są one dla mnie niezwykle ważne i motywują mnie do dalszego działania :).