Dopiero teraz zobaczyłam, że nie opublikował mi się w Niedzielę post z outfitem :P. Ale! Jako, że nie lubię być gołosłowna - mamy Wrzesień, już po wakacjach, czas na trochę treści na blogu ;).
Od dłuższego czasu do nakładania podkładu służył mi pędzel flat top, byłam z niego naprawdę zadowolona, ale... za cholerę nie lubiłam go czyścić, a proces ten był długi i mozolny. Strasznie chłonął podkład, nawet zwilżony.
Prób z gąbeczkami miałam kilka, zawsze kończyły się totalnym rozczarowaniem. Wszystko przez to, że albo były za twarde, albo za miękkie :P. Zdarzały się też takie, które nie rozprowadzały podkładu a jedynie mazały mi nim po twarzy ;).
A jak jest z tą z Wibo? Jestem nią oczarowana! Jest idealna pod każdym względem. Perfekcyjnie radzi sobie z rozprowadzaniem "tapety", efekt jest bardzo miękki i naturalny. A mycie? Zajmuje mi jakieś 30 sekund, bo zwilżona gąbeczka nie chłonie podkładu.
Jedynym małym minusem jest fakt, że podczas pierwszego użycia zatopiłam tam jednego pazura i od razu zrobiła się dziurka. Może za mocno się za to zabrałam :P.
Cena to około 18 zł bez promocji.






