click me click me click me click me click me



20181115

Wibo, Beach Cruiser, HD Body & Face Bronzer (perfumowany bronzer do twarzy i ciała)

autor:  Pudlo Manka


Pora na recenzję świetnego bronzera z Wibo, tak wiem - już zdradziłam, że będą same ochy i achy, średnio umiem budować napięcie ;).

Ale zanim opowiem Wam o moich spostrzeżeniach przypomnę co przez prawie 4 lata gościło na mojej toaletce - oczywiście kultowy Bahama Mama (klik!). W sumie byłam z niego naprawdę zadowolona, nawet nie przeszkadzała mi wysoka cena, ale pewnego dnia po prostu przestało mi sprawiać przyjemność nakładanie go :P (jeśli czyta mnie jakiś Pan, zapewne w tym momencie zaklął w myślach, ale! My babeczki wiemy o co chodzi prawda ;) ). 

Wracając do gwiazdy wieczoru - w tym miejscu przeproszę, że zdjęcia nie są w "nietkniętym stanie", ale zapomniałam się! Zorientowałam się po 3 tygodniach intensywnego używania, że będę przecież potrzebowała zdjęć :P. Dobra, już nie odbiegam od tematu!

Otóż jeśli mam być naprawdę szczera, to opakowanie mi się wcale nie podoba. Zapewne można było zrobić je ciut mniejsze i zgrabniejsze ;). W zasadzie to by było na tyle jeśli chodzi o wady, serio. A nie! Jeszcze ten zapach niepotrzebny, nie rozumiem po co u licha mi pachnące kości policzkowe, czy czoło ;). 

Pigmentacja jest na świetnym poziomie, bronzer nie osypuje się, idealnie mogę go blendować i co najważniejsze zostaje na swoim miejscu przez calutki, nawet intensywny dzień. Mój odcień to 03 PRALINE - jest najciemniejszy, ale nie ma drobinek (jak 01) i nie wpada w sine tony (jak 02). Myślę, że jest to taki trochę odpowiednik Bahamy, czyli sprawdzi się tak naprawdę do każdej karnacji, oczywiście umiejętnie nałożony ;).

Na ogromny plus jest również niska cena - kosztuje w granicach 30 zł za 22 g, wspomnę tu mojego poprzednika, za którego musiałam płacić około 100 zł za 7 g! Moimi oczami wyobraźni przewiduję, że wystarczy mi na 5 lat :P. Plus za to, że nie zawiera parabenów i nie jest testowany na zwierzętach.

Zapomniałabym o dostępności! Znajdziemy go praktycznie w każdej drogerii, poprzednika musiałam zamawiać online, ponieważ nie był dostępny stacjonarnie. 

Póki co nie mam zamiaru zamienić na inny, ale nie wykluczam takiej ewentualności... za jakiś czas :).


20150331


The Balm, Bahama Mama

autor:  Pudlo Manka



Kultowy bronzer do konturowania twarzy Bahama Mama od The Balm jest już nr 1 w mojej kosmetyczce. Dłuuuugo szukałam ideału, oj bardzo długo. Niemalże wszystkie dostępne na rynku bronzery wpadają w cieplejsze tony (pomarańcze, czerwienie[!]). Ten ma IDEALNY odcień. Chłodny, ale przy tym mega naturalny. Jest matowy, to również wielki plus zważywszy na to, że niewiele takowych na swojej drodze spotkałam. 

Kolejnym plusem jest fakt, że pasuje do każdej karnacji! Umiejętnie nałożony i zblendowany oczywiście. Na tą chwilę wystarczy odrobinka bym mogła wykonturować twarz - co jest kolejnym plusem, ponieważ jest nieprzyzwoicie wydajny. Latem, gdy się trochę opalę, nie muszę kupować innego kosmetyku, ponieważ mogę nałożyć go troszkę więcej, lub słabiej rozetrzeć. Jest idealny by "opalić" twarz i uzyskać opaleniznę prosto z Tropików :D. Trwałość jest wyśmienita - w nienaruszonym stanie trzyma się cały dzień, aż do demakijażu. Ma również fajny skład i nie zawiera parabenów. 

Opakowanie to małe dzieło sztuki, wykonane jest z grubej tekturki? Lub czegoś na jej wzór, malutkie, delikatne, niezwykle poręczne i efektowne. Znajduje się w nim również lusterko - czego chcieć więcej? :) W 100% wart swojej ceny.

Miałyście styczność z tym bronzerem? Ja czaję się jeszcze na jego brata - rozświetlacz Mary Lou Manizer :))