Pora na recenzję świetnego bronzera z Wibo, tak wiem - już zdradziłam, że będą same ochy i achy, średnio umiem budować napięcie ;).
Ale zanim opowiem Wam o moich spostrzeżeniach przypomnę co przez prawie 4 lata gościło na mojej toaletce - oczywiście kultowy Bahama Mama (klik!). W sumie byłam z niego naprawdę zadowolona, nawet nie przeszkadzała mi wysoka cena, ale pewnego dnia po prostu przestało mi sprawiać przyjemność nakładanie go :P (jeśli czyta mnie jakiś Pan, zapewne w tym momencie zaklął w myślach, ale! My babeczki wiemy o co chodzi prawda ;) ).
Wracając do gwiazdy wieczoru - w tym miejscu przeproszę, że zdjęcia nie są w "nietkniętym stanie", ale zapomniałam się! Zorientowałam się po 3 tygodniach intensywnego używania, że będę przecież potrzebowała zdjęć :P. Dobra, już nie odbiegam od tematu!
Otóż jeśli mam być naprawdę szczera, to opakowanie mi się wcale nie podoba. Zapewne można było zrobić je ciut mniejsze i zgrabniejsze ;). W zasadzie to by było na tyle jeśli chodzi o wady, serio. A nie! Jeszcze ten zapach niepotrzebny, nie rozumiem po co u licha mi pachnące kości policzkowe, czy czoło ;).
Pigmentacja jest na świetnym poziomie, bronzer nie osypuje się, idealnie mogę go blendować i co najważniejsze zostaje na swoim miejscu przez calutki, nawet intensywny dzień. Mój odcień to 03 PRALINE - jest najciemniejszy, ale nie ma drobinek (jak 01) i nie wpada w sine tony (jak 02). Myślę, że jest to taki trochę odpowiednik Bahamy, czyli sprawdzi się tak naprawdę do każdej karnacji, oczywiście umiejętnie nałożony ;).
Na ogromny plus jest również niska cena - kosztuje w granicach 30 zł za 22 g, wspomnę tu mojego poprzednika, za którego musiałam płacić około 100 zł za 7 g! Moimi oczami wyobraźni przewiduję, że wystarczy mi na 5 lat :P. Plus za to, że nie zawiera parabenów i nie jest testowany na zwierzętach.
Zapomniałabym o dostępności! Znajdziemy go praktycznie w każdej drogerii, poprzednika musiałam zamawiać online, ponieważ nie był dostępny stacjonarnie.
Póki co nie mam zamiaru zamienić na inny, ale nie wykluczam takiej ewentualności... za jakiś czas :).






