Gdy tylko zobaczyłam zwiastun do tego filmu wiedziałam, że muszę go obejrzeć. Nadarzyła się ku temu okazja i tak wczoraj wylądowaliśmy w kinie z wielkimi pudłami karmelowego popcornu (polubiłam go chyba bardziej niż słony) :). Zupełnie nie wiem jak mam opisać ten film. Od pierwszych minut miałam gęsią skórkę a w oczach łzy, fakt że to wszystko wydarzyło się naprawdę tylko potęgował we mnie w/w odczucia.
Jest to niezwykle poruszająca historia rodziny, która w 2004 roku przeżyła "koniec świata"- tsunami. Polecam Wam ten film w 100%.
Zwiastun:
A tu mam dla Was mały secik z dnia robienia shoarmy, stąd też zdjęcia w kuchni :).





.jpg)