To już nie jest zwykłe wielbienie, to prawdziwa miłość. Miłość, która trwa już 4 flaszkę 90 ml - a wierzcie mi nie mam w zwyczaju być aż tak wierna perfumom. Zdecydowanie to jest MÓJ zapach, tak pachnie Pudlo Manka :D.
Najbardziej zmysłowa kompozycja zapachowa jaką kiedykolwiek było mi dane "nosić". Zaczyna się dość mocno, charakterystycznie - czuć jakąś świeżą nutkę i nieco przygaszoną ciężką pomarańczę. Później otula mnie luksusowa ambra i dziwna mieszanka piwonii z gardenią, ale nie jest to nudne kwiatowe brzmienie, tylko coś niespotykanego i wyjątkowo eleganckiego. Po całym dniu, gdy delikatnie przygasa na skórze czuję tylko cieplutkie nutki piżma i jakiejś dziwnej, ale na swój sposób wyjątkowej mieszanki kwiatowej.
Jest to zapach z gigantycznym całodniowym ogonem, intensywny, wyrazisty i za pewne nie przesadzony. Moi bliscy/znajomi po zapachu wiedzą, że byłam lub jestem w pobliżu. Nie raz mając go na sobie słyszałam komplementy i pytania czym tak pięknie pachnę, z autopsji wiem również, że podoba się płci brzydkiej ;). Idealnie współgra z moją skórą.
Flakonik jest uosobieniem elegancji i prostoty. Korek to taki zdobny duży diament, który na samej górze ma wtopioną "monetę" Versace. Nie pasuje mi tylko sam atomizer, ponieważ lubię, kiedy rozpyla na większą skalę, a nie tylko prosto? (nie wiem jak to ująć)
Znacie, lubicie? :)