20150205


Jak poradzić sobie z przesuszoną skórą

autor:  Pudlo Manka



Temat myślę jak najbardziej na czasie, czyli Jak poradzić sobie z przesuszoną skórą? Hmmm, myślałam, że nigdy owy problem mnie nie będzie dotyczył... Niestety po 25 roku życia (mnie chyba dopadło za szybko :P) skóra powoli zaczyna tracić swoją jędrność i elastyczność (idzie starość). Jednym z pierwszych objawów jest jej suchość, nawet w przypadku cery tłustej, czy mieszanej. 

Zmniejsza się wtedy zdolność zatrzymywania wody w naskórku. Musimy zatem pamiętać, by pić co najmniej 1,5 l wody dziennie, ponieważ jest ona niezbędna dla naszego organizmu, a co za tym idzie i naszej skóry. 

Moja cera kiedyś była mieszana, po prostu. Później mieszana w stronę suchej, a dziś jest po prostu sucha, lub (mam nadzieję) przesuszona... Duży wpływ może mieć na to aktualna pogoda - Jesienią i Zimą jesteśmy bardziej na to narażone. Mam wielką nadzieję, że w moim przypadku te cholerne zimno spowodowało, że moja twarz jest sucha i ściągnięta, a nie starość :P.

Do rzeczy! Warto zaopatrzyć się w porządny krem zimowy lub taki, który zawiera między innymi glicerynę, eucerynę, kwasy tłuszczowe i mocznik. Niestety niewiele z tych kremów nadaje się pod makijaż, ze względu na swoją treściwą konsystencję - mogą się po prostu nie polubić z naszym podkładem. I co wtedy? Opcje są dwie, albo zrezygnować z malowania, albo druga opcja, którą stosuję ja:

Maseczka głęboko nawilżająca 2 razy w tygodniu, najlepiej z dużą zawartością mocznika. Po powrocie do domu zmywam makijaż i nakładam grubą warstwę kremu nawilżającego. Pamiętacie ten arganowy z Ziaji? Pisałam Wam o nim tu, przez prawie rok leżał sobie spokojnie, aż tu nagle musiałam się z nim "przeprosić" i odkryłam jego magiczną moc na nowo. O dziwo termin przydatności ma jeszcze do Maja, także spokojnie :). Przed snem raz jeszcze zmywam buzię i nakładam Ziajowy krem, ale już z 2-3 kroplami uszlachetnionego olejku arganowego z Bielendy, o którym było tu. A jak dbam o twarz rano? Bardzo podobnie, do ukochanego kremu Yves Rocher (klik!) również dodaję 2 krople olejku z Bielendy. Trochę się bałam, że ta mieszanka będzie za ciężka pod makijaż, ale naprawdę sprawdziło to się świetnie. "Papka" musi jednak wchłonąć się przed nałożeniem podkładu. 

Wierzcie mi - już po pierwszym takim całodniowym "zabiegu" poczułam różnicę. Nie mam efektu ściągniętej skóry, nie czuję dziwnego swędzenia, a moja twarz wygląda na nowo promiennie :).

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Serdecznie dziękuję za każdy pozostawiony komentarz, są one dla mnie niezwykle ważne i motywują mnie do dalszego działania :).