20150614


ZIAJA liście manuka, żel z peelingiem

autor:  Pudlo Manka

W sierpniu zeszłego roku zaczęłam używać serii "liście manuka", pisałam Wam o tym tu. Po jakimś czasie zrezygnowałam z kremów, ponieważ mi nie służyły (lekko pisząc). Natomiast żel i tonik okazały się wybawieniem i świetną - dużo tańszą alternatywą dla kosmetyków Clinique. Dziś przychodzę z recenzją żelu z peelingiem z tej samej serii, strasznie mnie ciekawił, ale jakoś nie miałam wcześniej odwagi...

Jakie są moje wrażenia? Przez pierwsze 2 tygodnie używania wypadał mega słabo... I gdybym wtedy miała napisać recenzję nie zostawiłabym na tym kosmetyku suchej nitki. Żel chyba przez te peelingujące drobinki w ogóle się nie pienił, przez co miałam wrażenie, że twarz jest źle oczyszczona. Nie mogę zapomnieć o tym, ze w tamtym okresie, kiedy zaczęłam go używać miałam uczulenie na skroni i czole (pozwoliłam sobie na sos czosnkowy :P) i nie powinnam była wtedy używać peelingu. Więc produkt nie jest uniwersalno-elastyczny - jakkolwiek to nie brzmi ;). Czy coś się zmieniło? No może trochę, bo znalazłam na niego sposób... Po prostu trzeba go więcej "dawać" i wtedy coś tam lekko się pieni, choć szału wciąż nie ma, no i wydajność przy tym drastycznie spada. Dużym plusem jest to, że pomimo wyczuwalnych drobinek nie podrażnia skóry i jej nie przesusza. Czy oczyścił mi pory? Kompletnie tego nie zauważyłam... 

Peelingujący żel z Ziaji wypada zatem dość słabo, jeśli się spojrzy na całokształt. Z pewnością nie kupię go więcej i zostanę wierna wersji bez peelingu, która wg mnie jest naprawdę godna uwagi jak na tą półkę cenową.

Tu odsyłam do wpisu z moją aktualną pielęgnacją, klik.


6 komentarzy:

  1. Mam go i jestem bardzo zadowolona;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam pastę z tej serii, jest spoko. :) Tego żelu nie używałam, ale może kiedyś się skuszę.

    OdpowiedzUsuń
  3. ja już 2 opakowanie wykańczam ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja od kilku miesięcy używam kosmetyków Billenda. Polskie świetne produkty. Mam bardzo wymagająca skórę z trądzikiem różowatym i naprawdę długo szukałam odpowiednich kosmetyków (oczywiście przy takim schorzeniu skóry mam też kremy wyłącznie "na receptę") a serie Billendy są ok.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ostatnio kupiłam ten żel w Hebe, również jestem średnio zadowolona, ale zrzucam to na fakt, że nie używam go regularnie - ot lenistwo. Zacznę regularnie i wtedy zobaczę. I fakt, mnie też wkurza, że się nie pieni!

    OdpowiedzUsuń
  6. świetny post!:)
    zapraszam do mnie: http://blousforyou.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję za każdy pozostawiony komentarz, są one dla mnie niezwykle ważne i motywują mnie do dalszego działania :).