20160526


Golden Rose - LONGSTAY LIQUID MATTE LIPSTICK

autor:  Pudlo Manka


Przychodzę dzisiaj do Was z recenzją nowych płynnych matowych pomadek Golden Rose. Muszę przyznać, że są naprawdę świetne! Zawsze używałam standardowych, a długotrwałe płynne nie zostawiły po sobie dobrego wspomnienia - mam tu na myśli Max Factora, który nieziemsko wysusza usta i nieestetycznie z nich schodzi :/. Jeśli już przy "schodzeniu" jesteśmy, to muszę napisać, że płynna pomadka Golden Rose będzie nam pięknie i równomiernie schodziła z ust tylko wtedy, jeśli nie przedawkujemy z ilością. Są bardzo mocno napigmentowane i wystarczy dosłownie odrobinka - aplikator najlepiej jest "przed" delikatnie wytrzeć z każdej strony, zdecydowanie za dużo nabiera produktu. Co również jest bardzo fajne, to fakt, że nie potrzebujemy żadnej konturówki! Dzięki temu małemu precyzyjnemu gagatkowi z łatwością, możemy obrysować kontur ust. Zastygają po około minucie i trzymają się naprawdę długo! Są fajnie matowe i przede wszystkich nie powodują żadnego dyskomfortu na ustach, wręcz przeciwnie - czuje, że są nawilżone i że coś fajnego na nich siedzi :).

Opakowanie jest schludne i bardzo poręczne, wykonanie solidne, a zapach obłędny! Pachną budyniem waniliowym :). Z czystym sumieniem mogę je Wam polecić, zwłaszcza, że naprawdę nie są drogie - jak na płynne długotrwałe pomadki. Na stoiskach Golden Rose kosztują 19,90 zł, a w drogeriach Turkus (Wałcz, Piła) dostępne są za 16 zł.

Poniżej macie swatche pomadek:
(od lewej strony 1)

Na szybko chcę Wam również pokazać jak prezentują się na ustach - z góry zaznaczam, że nie jestem mistrzynią selfie, nie wszystkie kolory akurat na mnie prezentują się dobrze i zdjęcia dla mojej wygody zrobiłam przednim aparatem telefonu, który ma jakąś opcję upiększania, w związku z czym na niektórych zdjęciach mogę wyglądać dziwnie :P. 
Zaczynajmy!

 Odcień 01 - na mnie TRAGEDIA. Jest zbyt jasny i zbyt brzoskwiniowy. Na zdjęciu widać, jak dobrze się w nim czuję :P.

 Odcień 02 - zdjęcie przekłamuje kolor, w rzeczywistości jest on duużo bardziej intensywny. Ma on delikatne drobinki które dają takie mato-satynowe wykończenie.

Odcień 03 - jest najbardziej naturalnym kolorem z całej gamy, ma również delikatne drobinki jak w przypadku nr 02.

Odcień 04 - bardzo ładny przygaszony odcień czerwieni, taki jakby truskawkowy - bardzo przypomina mi odcień 067 Semilac. Fajnie się go nosi. 

 Odcień 05 - to mój absolutny hit! Jestem oczarowana tym odcieniem, jest pod każdym kątem idealny. Co prawda bardziej Jesienny, ale kto mi zabroni używać go inną porą roku :D. Ma najmniejsze i najbardziej niewidoczne drobinki z wszystkich "świecących" odcieni. Jest prawie pełnym matem z efektem delikatnej poświaty.

Odcień 06 - również bardzo się polubiliśmy. Piękny, ale również zgaszony odcień intensywnego różu (tak, wiem jak to brzmi ;) ).

 Odcień 07 - to jak widać kompletnie nie mój kolor i w dodatku ma drobinki, które wg mnie są zbyt widoczne. 

Odcień 08 - zdjęcie chce nas oszukać, bo w rzeczywistości jest to soczysty neonowy "Barbie" róż ;).

Odcień 09 - to piękna klasyczna czerwień

Odcień 10 - popularny ostatnio trupi kolor, który absolutnie do mnie nie przemawia. Wyglądam w nim dziwnie, co najmniej tak, jakbym była chora. Ale! U totalnych bladziochów powinien się sprawdzić i wyglądać przyzwoicie.

Odcień 11 - jasny brąz to nie moja bajka, w dodatku ma duże widoczne drobinki. Całość wygląda dość słabo, kompletnie nie mój kolor

Odcień 12 - ładny ciemny brąz, niestety ma duże i dość widoczne drobinki, gdyby nie to również byłby idealny

2 komentarze:

  1. Lubię produkty Golden Rose.
    Moim zdaniem nr 12 najlepszy !!!

    Pozdrawiam Zocha
    http://www.zocha-fashion.pl/

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję za każdy pozostawiony komentarz, są one dla mnie niezwykle ważne i motywują mnie do dalszego działania :).