Klasyczna wersja jest słodka od samego początku, tu na słodycz musimy trochę zaczekać ;). Zaraz po psiknięciu uderza w nozdrza coś na wzór klasyka, ale jakby ze zdwojoną siłą. Prawdziwa ESENCJA. Koncepcja zapachu jest taka sama, lub bardzo podobna - choć dziwne jest dla mnie to, że "nosicielki" klasyka pytały czym pachnę... Zdarzyło mi się to 3 razy, za każdym panie były w szoku, że to TEN zapach w wersji absolu. Też miałam podobne odczucia, kiedy po raz pierwszy poczułam go na innej kobiecie, również nie poznałam :P. Czułam jak jest fantastycznie waniliowy, ciepły i otulający.
Teraz jest to zdecydowanie najczęściej wybierany przeze mnie zapach, który każdego dnia zbiera masę komplementów. Nie tylko ciągnie za sobą wielki ogon, ale także TEN ogon zostaje jeszcze przez jakiś czas w miejscu w którym byłam :P. Uwielbiam mocne zapachy, a ten jest zdecydowanie jednym z najintensywniejszych.
To co przechodzimy dyskretnie do minusów? Mam wersję największą 40 ml, tak - to jest największa dostępna wersja. Jest jeszcze 20 ml, a co jest najśmieszniejsze? Za 40 ml zapachu zapłaciłam więcej niż za klasyczną 100 ml wersję ;). Więc tak, cena jest kolejnym minusem. Ale! coś za coś prawda? Na tą chwilę, kiedy używam klasyka czuję w nim mały niedosyt, więc pewnie pozostanę już przy absolu. Kobieca logika jest taka dziwna!





