click me click me click me click me click me



20170817

Loreal czysta glinka - maska złuszczająco - wygładzająca

autor:  Pudlo Manka

Jakiś czas temu Loreal wprowadził na rynek serię 3 masek z czystą glinką, ja zdecydowałam się na tą złuszczająco - wygładzającą. Co obiecuje producent?
"Złuszczająco - wygładzająca maska do twarzy zawierająca w swoje formule 3 mineralne glinki:
-kaolin - która absorbuje zanieczyszczenia i nadmiar sebum,
-montmorylonit - pomaga zredukować niedoskonałości,
-ghassoul - rozjaśnia skórę. 
Formuła z drobinkami została wzbogacona w ekstrakt z czerwonych alg, aby złuszczyć i wygładzić skórę, jednocześnie nie wysuszając jej. Skóra jest bardziej miękka i gładsza, a niedoskonałości są mniej widoczne."

Muszę Wam napisać, że póki co jestem z niej mega zadowolona. Wszelkiego rodzaju małe niespodzianki znikają od ręki, te bardziej uporczywe - stopniowo dzień, po dniu. O dziwo również zaraz po zmyciu czuję, że twarz jest bardzo dobrze oczyszczona (wszystko dzięki delikatnym ścierającym drobinkom), oraz wygładzona. Co do efektu rozjaśniającego, to nie ma jakiś spektakularnych efektów, ale jakieś tam są. 

Maseczka jest zamknięta w poręcznym szklanym słoiczku, co prawda nie jestem zwolenniczką grzebania paluchami w opakowaniu i praktyczniejsza byłaby tuba, ale... od czego są patyczki ;). Producent zapewnia, że jedno opakowanie wystarczy na 10 aplikacji, co mija się z prawdą dziesięciokrotnie :P. Ja zrobiłam właśnie 10, a maska wystarczy mi minimum na jeszcze 2 razy tyle ;).

Obecnie jest to moje najlepsze mazidło, wszystkie inne poszły w kąt :P.

20140427


Domowe spa

autor:  Pudlo Manka

Pomysł na Niedzielny wieczór? Domowe spa! :) W końcu każda z Nas musi o siebie zadbać :)). Nie trzeba tracić góry pieniędzy - wystarczy relaksująca kąpiel w olejkach, peeling cukrowy, ulubiony balsam, czy oliwka delikatnie wmasowany w ciało. 

Dziś jednak postawię na twarz. Maseczki, są nieodłącznym elementem pielęgnacji mojej buzi. Jedną z moich ulubionych maseczek jest ta z Ziaji. Jest to oczyszczająca maź z glinką szarą do cery mieszanej, tłustej i trądzikowej. Zawsze mi pomaga, kiedy pojawiają się u mnie małe niespodzianki. Zaraz "po" moja cera jest aksamitnie miękka, wyraźnie oczyszczona i odżywiona. Na następny dzień po wypryskach nie ma śladu, a sam makijaż trzyma się świetnie! Nie ma mowy o świeceniu się :). Jedna saszetka kosztuje 1,50 zł i wystarcza na dwie aplikacje, więc jest mega tania :). Jeśli macie jakieś problemy z trądzikiem polecam właśnie ją :). Nie zauważyłam żadnych minusów, a jeśli już miałabym się czepiać to przyczepiłabym się do tego, że nie można jej kupić w tubce ;).

No i pora na maseczkę z której kompletnie nie jestem zadowolona. Mowa oczywiście o mikrodermabrazji z Marion SPA. Po pierwsze, moja negatywna opinia, może być spowodowana tym, że wybrałam tą do cery suchej, normalnej. Niestety nie odważyłam się wziąć do mieszanej, tłustej - ziarenka peelingu mnie przeraziły ;). Za 2,50 mamy 3 saszetki: 1. peeling 2. serum 3. maska. Sam peeling ma u mnie 3+, ziarenka są dość spore i gdybym używała ich tak jak radzi producent 1-2 w tygodniu, chyba starłabym sobie całą skórę z twarzy :P. Aczkolwiek, buzia zaraz "po" jest świetnie oczyszczona i gładziutka. Przechodząc do serum to tu już nie będę taka łaskawa - daję 2 :P. Ładnie pachnie, ale nałożone na buzię strasznie długo się wchłania i przez co cała się lepiłam (mało przyjemne uczucie). Krok 3 to maska, tu też szału nie było, zbyt ciężka konsystencja i zbyt długi czas wchłaniania, ma ode mnie 1+. Rano moja buzia była tłusta i nic więcej, ponadto wokół noska wyskoczyło mi kilka niespodzianek :/. Po zsumowaniu punktów wychodzi mocne 2. Więcej na nią się nie skuszę :P.

A Wy macie jakieś godne polecenia maseczki? :)