I znowu się stało to, czego się obawiałam kończąc poprzedni tusz... Kupiłam kolejny raz nie mój ukochany, a inny - zmanipulowana kuszącą promocją :P. Przez to wszystko nie pamiętam już jak wygląda moją standardowa wersja falsies :P. Cholernie ciężko ją dostać, czyżby wycofywali ten tusz?
Przechodząc do popularnego Colossal'a - tusz ten ładnie wydłuża rzęsy i owszem, ładnie pogrubia nawet, ale... Za cholerę nie mogę ich idealnie podkręcić zalotką :/. Są proste jak kołki, wiecie ile się musiałam namęczyć, żeby uzyskać efekt ze zdjęć? Przy falsies, zajmowało mi to chwilę, tu natomiast muszę się porządnie postarać, a i efekt końcowy nie zawsze jest zadowalający... Po jakimś czasie i tak się prostują :P. Gdyby nie to, mógłby spokojnie ze mną zostać na dłużej, ponieważ nie osypuje się, nie mam efektu pandy, nawet jeśli się popłaczę ze śmiechu :P. Nie wysycha, a i opakowanie oko przyciąga - strasznie mi się ta żółć podoba :). Szybko zasycha na rzęsach, a w opakowaniu nie - mam go już 3 miesiące, a wciąż maluje jak szalony :D. Chyba, że znajdę na to podkręcanie jakiś dobry patent, może nowa zalotka? :)









