Od jakiegoś czasu testuję ten szampon i myślę, że już mogę powiedzieć co nieco na jego temat. Przez prawie rok używałam szampon Elseve z glinką (poczytasz o tym tu), oczywiście byłam z niego zadowolona, aleeeee lubię testować nowości ;).
Nature Box, to linia kosmetyków wegańskich z fajnym składem, których opakowania wykonywane są w 25% z plastiku z recyklingu. Ja zdecydowałam się na szampon ze 100% tłoczonym na zimno olejem migdałowym, który miał za zadanie wzmocnić włosy, nadać im objętość i miękkość. Aż 84% składników jest właśnie pochodzenia naturalnego, co również jest jak najbardziej na plus.
Jakie są moje odczucia? Butelka mieści 385 ml produktu i jest bardzo poręczna, sam zapach mnie urzekł - niestety nie jest jakoś specjalnie wyczuwalny na włosach po umyciu (a wielka szkoda :P ). Pierwszy raz użyłam go bez maski (link do recenzji wyżej), moje odczucia były jak najbardziej pozytywne. Włosy były miękkie, uniesione od nasady i przepięknie lśniące. Efekt WOW. Później postanowiłam, że wypróbuję również z maską i tu również się nie zawiodłam - efekt WOW, WOW ;).
Za pięknie się wszystko układa prawda? :P No niestety ;). Włosy myję raz w tygodniu, co dla wielu może być prawdziwą abstrakcją, ale moi drodzy - MOŻNA. Nie będę rozpisywała się na temat, że rzadsze mycie włosów sprawia, że są mocniejsze i zdrowsze - co zresztą można ocenić patrząc na moje (tak wiem, przesadziłam ze skromnością ;) ). Ale! Wracając do meritum - z tym szamponem moje włosy wyglądają idealnie tylko przez jakieś 3-4 dni, później muszę posiłkować się suchym szamponem. Mój nr jeden od lat to Batiste, pisałam o nim tu. Być może to za sprawą właśnie olejku migdałowego, jednak dla kogoś kto myje głowę co 3-4 dni pewnie nie zauważy tego co ja ;).
Podsumowując! Świetny szampon z fajnym składem i pięknym zapachem. Na pewno nawilża i odżywia włosy, objętość max do 4 dni. Cena bez promocji średnia - około 22,90 zł.
Czy kupię ponownie? Nie wiem, ale na pewno nie prędko ;).






