click me click me click me click me click me



20161103


Aktualna pielęgnacja włosów

autor:  Pudlo Manka


Tytuł może trochę naciągnięty, bo jedyne co się po tym poście nie zmieni - to sprej dodający włosom objętości z Marion ;). Nie mniej jednak dziś chciałaby napisać kilka słów, o poniższych produktach. 

Zacznę od maski Kallos - jest to moje 5 kg skończone pudło, teraz wróciłam znowu do Blueberry, mam wrażenie, że jagodowa maska z tej serii jest jednak lepsza od Biotin. Nie, żeby ta ostatnia była zła, ale drażnił mnie jej zapach i minimalnie lepsze efekty były jednak po zastosowaniu blueberry. 

Uwielbiam również produkty do włosów Marion - świetnie się u mnie sprawują. Kiedy miałam długie włosy, zawsze po wieczornym rozczesaniu spryskiwałam włosy sprejem, który daje efekt plażowych fal i zaplatałam warkocz. Rano mała poprawka po rozplątaniu i faktycznie byłam posiadaczką naturalnie wyglądających fal. Teraz niestety ten preparat trochę się nie sprawdzi, bo mam zazwyczaj proste włosy :/. No, ale gdy tylko zachce mi się delikatnych loków wrócę do niej. Na plus zapach. 

Jestem zakochana w spreju dodającym objętości i chroniącym włosy przed wysoką temperaturą. Po umyciu spryskuje nim kłaczki i zaczynam suszenie, bez obaw o jakieś uszkodzenia. Również ma piękny zapach :).

Jak widzicie, nie trzeba bardzo drogich kosmetyków, by włoski były lśniące i zdrowe. No chyba, że stan Waszych jest krytyczny, bo moje póki co są w dobrej kondycji i na razie to wystarczy ;).

Miałyście któryś z tych produktów? 



20160818

Kallos blueberry maska do włosów i Joanna odżywka do blondu

autor:  Pudlo Manka


Zacznę od przeprosin za zdjęcia :P. Wierzcie mi, próbowałam z całych sił zrobić je ładne, no ale nie wyszło, po milionowej próbie dałam sobie spokój. Może gdybym robiła je przy świetle dziennym wyszły by lepsze, a tak mamy z błyskiem i totalnie przekłamujące kolor ;).

No, ale ja nie o tym! Nie wyobrażam sobie życia moich włosów bez maski, jakiejkolwiek. Zużyłam 3 butle Kallosa bananowego (pisałam Wam o niej tu), no i po tym czasie nie byłam już w stanie wąchać jej zapachu. Może coś zmienili w składzie, a może już mi się "przejadła"? Bo z efektów jej pracy byłam zadowolona bardzo. Przy wyborze nowej maski kierowałam się tym razem przede wszystkim zapachem (wiem, bardzo mądrze :P), padło na jagódkę - nieziemsko pachnie. Swoją drogą zużyłam ją już prawie do końca i nie jestem pewna, czy kupię ten zapach ponownie :P. Co do efektów, to tak jak przypuszczałam, nie widzę między nimi różnicy - obie sprawują się świetnie, no może odrobinkę lżejsza na moich włosach jest Blueberry. Teraz czaję się na keratynę, choć widziałam, że nie ma zbyt pochlebnych opinii w sieci. 

Co do Joanny - muszę przyznać, że nie zauważyłam, żeby odżywiała włosy ;). Nie przeszkadza mi to jednak, bo chodziło tylko o płukankę :). I w tej kwestii również radzi sobie świetnie, co prawda staram się ją używać co 2 mycie, bo słyszałam, że może trochę przesuszyć włosy. Oczywiście nakładam ją tylko na rozjaśnione końcówki i masuję przez jakieś 5 minut, po czym nakładam maskę. Dostępny jest również szampon z płukanką, ale jakoś nie wchodził u mnie w grę :P. 

Ogólne podsumowanie jest dość dobre, produkty są łatwo dostępne, w fajnej cenie i spełniają moje oczekiwania, ale nie wiem, czy po skończeniu do nich wrócę :)

20150816

Kallos BANANA -
bananowa maska do włosów

autor:  Pudlo Manka


Moim nowym odkryciem jest ta oto cudowna bananowa maska z Kallosa. Pierwszą rzeczą o której wspomnę, jest nieziemski zapach tego oto cuda, który o dziwo utrzymuje się na włosach przez kilka dni! Zapach jest oczywiście bananowy, baaardzo zjadliwy i przyjemny dla noska. 

Przejdę jednak może do istotniejszych właściwości Kallosa... Według producenta ma ona błyskawicznie nawilżać, "odmładzać" i pobudzać włosy. Dodatkowo tworzy warstwę ochronną, dzięki czemu są bardziej odporne na szkodliwe działanie gorącego powietrza oraz inne czynniki atmosferyczne. Rozjaśnia, nadaje gładkość i miękkość suchym, słabym, matowym włosom. 

Jedyne, co mnie trochę przeraża to ta ostatnia kwestia odnośnie rozjaśniania - lubię swoje ciemnie włosy i nie chciałabym ich "stracić". Puki co nie zauważyłam, żeby coś tam mi je zmieniła :P. NATOMIAST zauważyłam i to już po pierwszym użyciu, że fenomenalnie działa na moje włosy. Zaraz po wysuszeniu są jedwabiście gładkie, takie mięciutkie, lśniące i "sypkie". Faktycznie jakby owinięte ochronną powłoczką. Fajne jest również to, że nie obciążyła mi włosów i nie spowodowała, że przez swoją miękkość i "sypkość" miałabym jakieś problemy z porannym uczesaniem się. 

Nakładanie jest wyśmienicie przyjemne, i bezproblemowe. Ma dość gęstą konsystencję, dzięki czemu nic nie spływa, podczas gdy ją sobie tak trzymam na głowie :). Cena jest śmiesznie niska, ponieważ aż za 1l tego cuda trzeba zapłacić coś około 12 zł.

Pamiętacie, jak zachwalałam maskę z Romantica, o której pisałam tu była to moja tak naprawdę pierwsza maska do włosów, z tego co pamiętam. Dziś już mam porównanie i z całą pewnością mogę stwierdzić, że ta jest znacznie lepsza :).