click me click me click me click me click me



20150303


Versace, Vanitas EDP

autor:  Pudlo Manka

Kocham dobre perfumy. Uwielbiam kolekcjonować te wszystkie piękne zdobne flakoniki. Czy wydawanie tylu pieniędzy na perfumy ma sens? Dla mnie tak - choćby dla tego momentu, kiedy zapach ewoluuje na skórze, jak pod wpływem jej ciepła zmienia się i jest INDYWIDUALNY. Tanie zapachy nie rozwijają się, nie możemy odkrywać ich z każdą godziną "noszenia", ponieważ są zawsze takie same... Płacimy zatem za technologię i wymyślne receptury.

Dopełnieniem osobowości i wizerunku jest zapach. Myślę, że słowa z jednego dobrze napisanego artykułu dobrze to oddają: "Zapach nas zdradza. I zdradza też innych. Jest czymś więcej niż tylko pachnącym powietrzem. Czasami bywa sugestią, a kiedy indziej emocją, za którą chciałoby się podążyć." Tyle w temacie dla osób, które pod każdym postem z droższymi perfumami wypisują, że jest to "wyrzucanie pieniędzy w błoto".

***
Vanitas zaczyna się dość mocno, "wibrująco". Zapach wręcz pulsuje na skórze, jest taki soczysty... Czuję szampańską limonkę połączoną z frezją, a po "eksplozji" zapach pięknie układa się na ciele. Wydobywają się słodsze i cieplejsze nuty. Do głosu dochodzi słodki kwiat tiare i bób tonka, zaczyna robić się dość "kwaśno-kwiatowo" (jakie słowa wymyślam :P). Wszystko na najwyższym poziomie, zapach jest mega kobiecy, radosny, elegancki, świeży, ale i z pazurem. Uwielbiam skrapiać się nim Wiosną i Latem, choć w pozostałych porach również o nim nie zapominam i od czasu, do czasu trochę flirtujemy. Ma nienachalny, choć wyczuwalny ogon. Trwałość jak to Versace, wielogodzinna! Po 8 godzinach, kiedy się zaczyna ze mną żegnać czuję cytrynowe landrynki z dzieciństwa - więc jak tu go nie kochać? :)

Flakonik czysta klasyka, bardzo podobają mi się przymocowane metalowe elementy, no i dorodny korek, w którym możemy się przeglądać! :) Zapach jeden z ulubionych, który zawsze będzie zdobił moją toaletkę. Mam słabość do wód perfumowanych Versace (o czym niedługo się przekonacie) - moja skóra je po prostu kocha. 


Zapach pochodzi z iperfumy.pl


20140612


Calvin Klein, Euphoria EDP

autor:  Pudlo Manka

Euphoria - jeden z najpopularniejszych zapachów na świecie. Uwielbiany przez miliony kobiet... i mężczyzn :). Klasyk, wśród perfum. Dopadł i mnie :). 

Kiedy zaczęłam interesować się tymi perfumami gdzieś wyczytałam, że każda kobieta zna ten zapach. Było to dla mnie śmieszne, bo przecież JA nie znam i zaczęłam wątpić w jego rzekomą popularność... Jakież było moje zdziwienie, kiedy to pierwszy raz je powąchałam. Przecież ja go naprawdę znam! Okazało się, że przypadkiem, całkowicie nieświadomie miałam jego podróbkę! :P Wtedy już wiedziałam, że Euphoria to żywa legenda, krążąca po całym świecie :D.

Nie mogę napisać, że jestem jedną z tych jej wielkich miłośniczek, które kochają i ubóstwiają ten zapach. Lubię go, po prostu. Choć czasem mnie męczy, nudzi i denerwuje :). 

Euphoria jest słodka, lekko dusząca, magiczna. Otula swoją "nosicielkę" takim fajnym ciepłem i seksapilem. Wyczuwam w niej przede wszystkim kwaśny owoc granatu połączony ze słodkim, czasem nawet gryzącym w gardło karmelem. Jeśli zdarzy mi się przedawkować czuję w niej dziwny zapach mokrej gleby, czy czegoś ziemistego (jak w przypadku Lolity Lempickiej), na szczęście szybko ten zapach znika :P. Co mogę jeszcze o niej napisać? Podoba się otoczeniu, jest naprawdę trwała (nawet na mnie). Ciągnie za sobą przez kilka godzin śliczny ogonek. Jeśli chodzi o sam flakon - średnio mi się podoba, aczkolwiek pomysłowość i oryginalność doceniam. Mam 100 ml, które męczę już prawie rok i ma ono chyba z milion rysek, co nie wygląda fajnie :P. Jak możecie zauważyć na poniższych zdjęciach, zostają na niej wszystkie ślady, odciski, itp. :D. Flaszka może też mieć inne przeznaczenie, np. posłużyć nam do samoobrony - jest tak twarda i ciężka, że spokojnie poradziłaby sobie w niejednej sytuacji :P. 

Kończąc już te moje wypociny - lubię Euphorię, za trwałość, za nuty, ale nie jest moim nr jeden i trochę przeszkadza mi jej uniwersalność jak i popularność ;).

Niedługo przedstawię Wam te jedyne, jeszcze tylko jeden zapach czeka na recenzję :)).

20140217


Lolita Lempicka, Lolita Lempicka EDP

autor:  Pudlo Manka

Mam nadzieję, że mój dzisiejszy powrót będzie już na stałe. Stęskniłam się za blogowaniem :). Ze statystyk widzę, że i Wy o mnie nie zapomnieliście, choć ostatni post ukazał się milion dni temu :). To naprawdę miłe :*.

Dzisiaj chciałabym zaprosić Was do przepięknej, ale jakże dziwnej krainy Lolity Lempickiej. Nigdy żaden zapach nie wzbudzał we mnie tylu emocji - złych, ale też i tych dobrych. Tuż po psiknięciu jest dziwnie, pozytywnie dziwnie. Czuję bluszcz, mokrą glebę tuż po porannym deszczu w lesie, czuję dym - wiśniowy dym. Jabłuszko ma duszę, to nie są zwykłe perfumy. Nuty wydobywające się z pięknego flakonika same opowiadają swoją historię. To wspaniałe jak zapach ewoluuje na skórze. Po deszczu w bluszczowym lesie wychodzi słońce, ogrzewając nadpaloną wiśnię. Po cichu budzi się fiołek pomieszany z wanilią, w końcu do głosu dochodzi moje ukochane piżmo i jakieś dziwne nuty, których nie jestem w stanie zidentyfikować. Być może jest to nieznany mi bób tonka, zawarty w nucie bazy? :)

Lolitka nie każdemu przypadnie do gustu, czasem i mnie może zmęczyć. Jest to jedyny zapach, który potrafi pachnieć inaczej danego dnia. Czasem czuję tylko dym i glebę, a czasem rozwijają się wszystkie nuty. Czasem ma piękny ogonek, a czasem tkwi blisko przy skórze otaczając swoim dziwnym ciepłem.

Bardzo kobiecy i zmysłowy, niepokojący i ciepły. Trwałość wyśmienita. O flakoniku nie muszę chyba za dużo pisać - widać, że jest piękny.

Perfumy pochodzą ze strony iperfumy.pl

Filmik idealnie kojarzący mi się z tym zapachem:



A teraz mała ciekawostka - po jakimś czasie flakonik mi spadł i połamał się ten "ogonek" do psikania, oczywiście ja wpadłam w czarną rozpacz i nie wiedziałam co począć, ale na ratunek przybył mój Romeo i po prostu zamienił mi atomizerek od innych perfum :D. Teraz jabłuszko śmiga jak szalone :). Także nie łamcie się, jeśli i Wam się to przydarzy.