click me click me click me click me click me



20190124


Kosmetycznie

autor:  Pudlo Manka


Och! Jak ja się broniłam przed napisaniem dzisiejszego posta - moje lenistwo chciało wziąć nade mną górę, ha! ale, jak widać nie udało się ;). Przechodząc od razu do rzeczy, bo nim się obejrzę zacznę znowu lać wodę :P.

Postanowiłam te trzy produkty umieścić w jednym poście, ponieważ nie ma zamiaru jakoś super się nad nimi rozwodzić. 

Na pierwszy ogień idzie Escada Turquoise Summer - wszystkie sygnały na świecie zapowiadają Lato :P, i skraplając się tym zapachem chciałam je przywołać chociażby w moich nozdrzach. No nie wyszło. Po pierwsze jest to woda toaletowa, więc nie spodziewałam się spektakularnego ogona czy trwałości, ale pewne żądania jak na tą półkę cenową miałam ;). Trochę się zawiodłam zwłaszcza, że w liceum pokochałam odpowiednik tego zapachu z Bi-es i utkwił mi on na tyle w pamięci, że teraz mogę śmiało stwierdzić, że podróba okazała się o niebo trwalsza, dziesięć razy tańsza i po prostu zapach lepiej mi odpowiadał. Oryginał jest na pewno bardziej kwaśny, aniżeli słodki - a pudel słynie z tego, że po pierwsze czuć mnie z daleka, a po drugie, że są to ciężkie słodkie zapachy. Więc tu kolejne rozczarowanie, jak i fakt, że wypsikałam 30 ml w jakieś dwa tygodnie - ZAZNACZAM nie codziennego używania. Słabo. W zasadzie to tyle, na pewno zastosuję zasadę WWZ - wypsikać, wyrzucić, zapomnieć. No dobra, to nie moja zasada - wymyśliłam to teraz :D.

Lovely paleta cieni Fabulous kit - zakochałam się w przepięknym metalowym opakowaniu z lusterkiem w eleganckim stylu lat 60tych! Uffff! napisałam to na jednym wdechu, ale tak szczerze, to jestem cholerną gadżeciarą i kupiłam je  ze względu na wygląd, na początku nawet nie zaglądając do środka :P. Jest po prostu przepiękne, kolory jak się później okazało idealne. Co prawda bardziej lubuję się w matach i te też używam, ale nie zamykam się na te przepiękne perły - może kiedyś zaszaleję ;). Na co dzień nie używam w ogóle cieni, stawiam na totalny minimalizm - a tak na serio to nie mam na to czasu rano :P. Ale, jak zaoszczędzę jakąś minutę, czy dwie to sięgam po najlepszy kolor świata - Pretty Flake (pierwszy od lewej z tych mniejszych 6 kolorów). Daje bardzo delikatny efekt, taki wiecie make up no make up ;). Jak już gdzieś się wypuszczam i zależy mi na mocniejszym oku, to używam Party Look + Pretty Flake + kreska z Perfect Sense i to daje efekt wow. Cienie są naprawdę świetnej jakości, rewelacyjnie napigmentowane, nie osypują się a blendowanie to czysta przyjemność. Pozostałych kolorów jeszcze nie tykałam (na oko), jak już to wyżej zaznaczyłam, ale słoczowałam na dłoni i również są super napigmentowane i pięknie błyszczą.

Pora na Wibo, które jakiś czas temu wprowadziło nowość - paletka I choose what i want, w wolnym tłumaczeniu wybieram, to co chcę. Jest to o tyle fenomenalne rozwiązanie, że np. podczas wyjazdu nie muszę dźwigać 4 różnych kosmetyków + lusterko tylko wszystko mam w jednym małym zgrabnym opakowaniu i to w odcieniach, jakie mi tylko pasują - wiecie nic narzucone z góry. Zdecydowałam się na rewelacyjny puder bananowy, recenzję wersji sypkiej macie tu - jest to dokładnie ten sam produkt. Rozświetlacz sun ray - przepiękny ciepły, szampański odcień, który baaardzo odbija światło, używam go gdy chcę total glow efekt. Na co dzień niezmiennie od 4 lat - Mary Lou manizer od the Balm, który jest nieco delikatniejszy (było o nim tu). Róż Cayenne - baaardzo podoba mi się ten odcień żałuję tylko, że nie jest matowy, bo aż tak nie lubię błyszczeć, ale! myślę, że Latem to będzie mój hit. Bronzer Chestnut - przepiękny, aczkolwiek nieco ciepły odcień. Teraz gdy moja skóra nie jest już tak opalona sprawdza się idealnie, bo Beach Cruiser który mam w odcieniu 3 teraz jest minimalnie za ciemny i jak tylko stracę czujność na chwilę wyglądam jak latynoska z odciętą twarzą (było o nim tu). 

Ufff! Cieszę się, że dotrwałam do końca i udało mi się napisać dla Was tego posta. Czasem muszę spiąć poślad i po prostu delikatnie się zmusić, a później to już z górki ;).


20180910


Chloe, Love EDP

autor:  Pudlo Manka

W 2014 roku pisałam Wam o wersji Intense tego zapachu klik! Po dłuższej przerwie zapragnęłam znowu pachnieć "miłością" :P. Jakie było moje zdziwienie kiedy odkryłam, że mocniejsza wersja przestała być już produkowana! 

Nie pozostało mi nic innego jak zdecydować się na klasyczną wersję... Buteleczka jest identyczna w obu przypadkach - piękna klasyczna "piersiówka", różnica jest natomiast widoczna w kolorze wody. Słabsza wersja ma jaśniejszy płyn. A jaka jest różnica w zapachu?

Po pierwsze nie jest tak ogniasty jak w przypadku mocniejszej wersji, ale tego się spodziewałam ;). Tkwi blisko przy skórze i jest wyczuwalny tylko po przekroczeniu mojej bezpiecznej granicy :P. Jest zdecydowanie bardziej słodki - budyniowo pudrowy, ale wciąż bardzo elegancki i tajemniczo piękny. O dziwo ja czuję go na sobie przez cały czas, nawet do 10 godzin, w których trakcie raz, czy dwa mnie delikatnie zmęczył. Ale tylko troszeczkę! 

Bardzo żałuję, że nie dostanę już wersji Intense, bo była wg mnie trochę lepsza, ale! Jednocześnie cieszę się, że są do siebie podobne :).

20151215


Lovely, Curling Pump Up - tusz do rzęs

autor:  Pudlo Manka


Miałam nie kupować tuszów 2 lata - mam 3 napoczęte z Loreala, które otrzymałam do testów... Jednak pokusa była większa, zwłaszcza, że kosztowała mnie bagatela 7,80 zł :]. Mowa oczywiście o popularnej maskarze Lovely Curling Pump up. Ma baaardzo dużo pozytywnych opinii na wizażu i dlatego też postanowiłam ją przetestować. 

Jakie są moje odczucia? A no bardzo pozytywne, wspomnę jeszcze tylko o tym, że przenigdy nie natrafiłam na tak rewelacyjny tusz w tym, lub nieco wyższym przedziale cenowym. W prawdzie nie jest tak idealny jak moje dwa przyjemniaczki Million Lashes i Million Lashes EXCESS, ale zacznijmy od początku...

Producent obiecuje efekt maksymalnie pogrubionych i wydłużonych rzęs. Jak z tym jest? No nie do końca tak maksymalnie, ponieważ tą maskarą nie stworzymy efektu mocnych, teatralnych rzęs, choćby nie wiem ile się namachać szczoteczką. A jeśli już przy niej jesteśmy to muszę przyznać, że dobrze je rozczesuje. Fajnie je wydłuża, pogrubia i podkręca, dając całkiem naturalny efekt. Niestety bywa tak, że po chwili po prostu prostują się nam rzęsy, wystarczy wtedy delikatnie je poprawić i będzie ok. Jest to jeden z dwóch minusów tego tuszu, bowiem drugi jest taki, że po około 2 tygodniach używania widzę, że w zadziwiająco szybkim tempie wysycha. Daję mu max miesiąc, wynik wydajności jest zatem słabiutki. Po mimo tego nie kruszy się jednak, nie rozmazuje, a zmywanie nie wymaga wielkiego nakładu pracy.

Po przeanalizowaniu wszystkich za i przeciw daję mu mocną 4 -. Kiedyś może jeszcze do niego wrócę. Jeśli szukacie tuszu do 20 zł, ten zdecydowanie będzie najlepszy w swym przedziale cenowym.

20130411

Lovely - Crystal Strenght nr 204 & Golden Rose- Classics Charming nr 78

autor:  Pudlo Manka



Dziś nadeszła pora na recenzję dwóch lakierów, które otrzymałam od kochanej Żółwikowej Ani :*. Pazurki są w fazie zapuszczania, także nie zwracajcie uwagi na ich beznadziejną
długość :P. Z góry zaznaczam, że poddaję się wszystkim domowym obowiązkom, więc lakier ma prawdziwy hardkor i to cud, że wytrzymuje średnio do 3 dni ;).


 Lovely- Crystal Strenght nr 204 
Lakier ten jest w kolorze delikatnego brązu/nude z mikro brokatem, mega dziewczęcy, delikatny, a przy tym elegancki i klasyczny. Z pewnością pasujący do wszystkiego! :)
Krycie jest całkiem zadowalające, wystarczą 2 warstwy. Schnie dość szybko, aczkolwiek nawet przy cienkich warstwach po godzinie potrafi się odgnieść ;/.
Trwałość standardowo 2-3 dni z tym, że 3-go dnia lekko już widać odpryski :).

Pojemność- 12 ml



 Golden Rose- Classics Charming nr 78 
Jest to mój absolutny hit wśród lakierów! :) Uwielbiam w nim dosłownie wszystko :). Fenomenalny kolor, obok którego nikt nie przechodzi obojętnie, nieziemsko się błyszczy w świetle dziennym, za sprawą srebrnego brokatu. Schnie w mgnieniu oka, na zdjęciu 2 warstwy lakieru, choć spokojnie wystarczy nawet jedna, wtedy otrzymujemy szary kolor.  Trwałość jak na moje pazury rekordowa, nawet do 4 dni  (w ostatnim dniu widać lekkie odpryski) ! :))

Pojemność- 7,5 ml