click me click me click me click me click me



20140728


Jak podkreślić opaleniznę

autor:  Pudlo Manka

Wczoraj pisałam Wam o specyfiku, dzięki któremu uzyskamy szybko śliczną opaleniznę, a dziś chcę Wam przedstawić małych speców od rozświetlenia jej! :) Chciałam zrobić Wam zdjęcia na rączce, jak wygląda na skórze poszczególny kosmetyk, ale niestety nie potrafię tego pięknie ująć o tej porze i przy TYM świetle.

Na pierwszy ogień idzie magiczny olejek rozświetlający PAT&RUB - Od kiedy go zobaczyłam, wiedziałam, że będzie mój :D. No i udało mi się zdobyć zgrabną 30tkę tego cuda. Warto zaznaczyć, że kosmetyk ten jest wykonany z surowców naturalnych i ma certyfikat ekologiczny. Możemy stosować go zarówno na ciało, jak i twarz. Nie zostawia na skórze brokatu, a delikatną satynową poświatę. Skóra pięknie się mieni na słońcu i wygląda na mega odżywioną. Jak to olejek, jest troszeczkę tłusty, ale za to szybko się wchłania. Kosmetyk jest naprawdę wart polecenia, niestety odstraszyć może cena :/. 


Kolejnym moim specem jest Balsam rozświetlający z Marion - Ma ładny zapach i widoczne, złote drobinki-brokat. Jest naprawdę tani, za 100 ml zapłaciłam 5,30 zł :)). Nie zauważyłam, żeby jakoś znacząco nawilżał, czy odżywiał skórę. Od tak sobie tylko błyszczy :P.


No i jak do tej pory moim faworytem został Balsam utrwalający opaleniznę Soraya, ze złocistymi drobinkami. Jest bardzo podobny do tego z Marion - również ma widoczne złote drobinki-brokat, ale są one tak jakby bardziej złote i błyszczące. Baaardzo fajnie nawilża skórę i również ładnie pachnie. Wydaje mi się, że to właśnie z nim moja opalona skóra wygląda najpiękniej ;). Czy utrwala opaleniznę? Mam nadzieję, że tak! :D Za 200 ml produktu zapłaciłam ok 13 zł :).


20140717


Jaki żel pod prysznic wybrać?

autor:  Pudlo Manka

Żele pod prysznic idą u mnie tak samo jak woda, szczególnie w okresie letnim :P. Dziś postanowiłam napisać Wam kilka słów, o tych, które używałam w ostatnim czasie. 

Ziaja kremowe mydło z kaszmirem - Uwielbiam mydełka pod prysznic z Ziaji! Tym razem wpadło mi w ręce to z kaszmirem. Co mogę o nim napisać? Jest w miarę wydajne (nawet dla mnie), idealnie się pieni, pięknie pachnie, a zaraz "po" czuję się na maksa zrelaksowana. Tak działa na mnie zapach tego mydełka. Nie zauważyłam, żeby jakoś specjalnie nawilżał moją skórę ten żel, no i przydałaby mi się tu pompka :P. Nie wiem, czy kupię je ponownie, bo chodzi za mną to pomarańczowe, o którym pisałam Wam tu Klik!



Soraya kremowy żel pod prysznic z hydrooliwką "Migdały i miód" - ubóstwiam zapach tego żelu! Uwielbiam takie słodkie kompozycje zapachowe :)). Tak jak jego poprzednik świetnie się pieni, natomiast konsystencja jest trochę leista, przez co nie jest wydajny. Hydrooliwka, którą zawiera niestety w żaden sposób nie nawilżyła mojego ciała, a i czasem po umyciu miałam uczucie ściągniętej skóry. Plus za przezroczyste opakowanie, ja osobiście lubię widzieć ile kosmetyku mi zostało. Minus za brak pompki ;). Również raczej nie kupię ponownie.


Dove go fresh nourishing "Granat i verbena cytrynowa" - Żele Dove, to już inna bajka ;). Uwielbiam ich zbitą, kremową konsystencję. Są meeega wydajne, wystarczy kropla, by umyć całe ciało. Pienią się bardzo, ale nie tak zwyczajnie, tak kremowo :D. "Po" czuję, że moje ciało jest odżywione i gładkie. Zapach jaki wybrałam tym razem, dużo bardziej podobał mi się na początku, teraz trochę mi się "przejadł", tragedii nie ma, czuję po prostu granat ;). Z pewnością kupię kolejne, są jak dotąd moimi nr one, wśród żeli :). 

20130613


Krem nie do końca idealny

autor:  Pudlo Manka

Jakiś czas temu chwaliłam się Wam, że znalazłam swój idealny krem pod makijaż. Wychwalałam go pod niebiosa, dobierając tylko słowa och i ach. No niestety po dłuższym stosowaniu wyszło szydło z worka... 


Mowa oczywiście o kremie Soraya Vitamin B3 cera Tłusta i Mieszana (matująco - nawilżający krem na dzień). Niestety strasznie mnie uczulił, przez co na mojej twarzy pojawiła się MASA malutkich swędzących krostek! Myślałam, że to tonik i żel z Garniera sprawiły, że moja cera wyglądała tragicznie, jednak po ich odstawieniu problem nie znikał, wręcz się nasilał. Dopiero gdy przestałam używać tego nieszczęsnego kremu zauważyłam znaczną poprawę. Nie chcę, byście się do niego zrażały - być może tylko na mnie tak zadziałał. 

Mimo tak wielkiej wady (przez którą ja do niego nie wrócę), miał on wiele zalet:

+ Matowił cerę na 12h! Jak żaden inny...
+ Cera pod koniec dnia nie świeciła się od nadmiaru sebum, tylko była promienna
+ Zapach
+ Cena
+ Za szkalny bardzo ładny słoiczek  
+ Konsystencja
+ Wydajność
+ Szybko się wchłaniał 
+ Idealnie nawilżał
+ Przyjemnie nakładało się po nim podkład 


Od producenta: 

Cena ok 17 zł/50 ml


Cóż mogę więcej napisać? Chyba tylko tyle, że strasznie ubolewam nad tym, że nie mogę go dalej używać...


Kochani!
22 Czerwca blog kończy roczek, wraz z by dziubeka mamy dla Was z tej okazji konkurs. Po szczegóły zapraszam TU :)).